Massive Assault
Ruszaj do boju!
Samuel Suder 25 września 2004, 19:26
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Massive Assault |
| Producent: | Wargaming.net |
| Wydawca: | GMX Media |
| Dystrybutor w Polsce: | Play |
| Wersja językowa: | polska |
| Data premiery na świecie: | 23 października 2003 |
| Data premiery w Polsce: | 2 lutego 2004 |
| Zalecany wiek: | 12+ |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | Pentium III 600MHz, 256 MB RAM, 32 MB akcelerator 3D, 650 MB HDD |
Sytuacja żywcem wyjęta z polskiego parlamentu. Liga Polskich Rodzin z Romanem Giertychem na czele niemal bez przeszkód przejmuje władzę. Jedynym ugrupowaniem, które jest w stanie sprzeciwić się panowaniu Ligi Polskich Rodzin jest Unia Wolności. To właśnie jej lider – Bronisław Geremek – swoim władczym głosem i charyzmatyczną osobowością podnosi na duchu wszystkich, którym panowanie LPR-u niezbyt odpowiada.
Na szczęście przedstawiona na wstępie sytuacja jest czysto hipotetyczna i jest niewielkie prawdopodobieństwo, że kiedykolwiek zaistnieje. Gra Massive Assault, którą przez ostatnie kilka dni miałem na tapecie, realizuje ją jednak niemal w stu procentach. Drobna różnica polega na tym, że miejsce Ligi Polskich Rodzin zajmuje Liga Widmo, a zamiast Unii Wolności pojawia się Unia Wolnych Narodów. Dzięki zastosowaniu sprytnego podstępu udało się tej pierwszej objąć władzę nad znaczną częścią świata. Na szczęście Unia Wolnych Narodów nie pozwoli Lidze Widmo zrealizować swoich zamiarów. Nie dojdzie do totalnej dominacji LW, ale zgodnie z logicznym biegiem wydarzeń musi dojść do konfliktu... Konfliktu, którego stroną jesteś właśnie Ty, drogi Czytelniku.
Fabuła przedstawiona przeze mnie na wstępie jest bardzo uproszczona w stosunku do tego, o czym mówi się w Massive Assault. Niestety, polskie wydanie tej gry jest karygodne – ani na pudełku, ani na karteczce udającej instrukcję nie znalazłem żadnego opisu akcji, a spisywać informacji z filmowego preludium nie mam zamiaru. To tak, jakby kazać mi opalać się w płaszczu OP-1 – zupełnie bez sensu. Ale dobrze, do instrukcji jeszcze wrócę. Na razie chciałbym ukazać Ci grę od samego początku do końca. Zaczynamy!
Ona (Liga Widmo) ma siłę
Po wyjęciu płyty z pudełka i zainstalowaniu zawartości na dysku twardym, moim oczom ukazało się wyjątkowo brzydkie intro. Za pomocą kilkudziesięciu napisów na ekranie próbowano mnie uświadomić, jak wygląda historia opisana w grze. Nie lubię takich sytuacji. Zadaniem tego typu animacji jest wprowadzenie do gry, zbudowanie klimatu, zaciekawienie, a nie zmuszenie odbiorcy do czytania mnóstwa, w większości nudnych, napisów pojawiających się na ekranie monitora.
Ale dobrze - myślę sobie - nie należy oceniać produktu na podstawie introdukcji. Postanowiłem więc zagrać w Massive Assault. Menu, które wita Cię na początku, umożliwia wybranie jednego z kilku wariantów rozgrywki – gry pojedynczej (trening, scenariusze, wojna światowa, kampanie), gry na zmianę (wojna światowa) i gry w trybie wieloosobowym. Poszczególne rodzaje rozgrywki pojedynczej w praktyce różnią się od siebie sytuacją i warunkami, w których się toczy. Gra pozostaje taka sama, dlatego to przede wszystkim na niej chciałbym się teraz skupić.
Massive Assault należy do niezbyt ostatnio popularnej grupy strategii turowych. W dodatku, jak zapewne już wiesz, drogi Czytelniku, po przeczytaniu początku niniejszej recenzji, akcja została umiejscowiona w świecie science-fiction – w międzyplanetarnej sferze, w której niewiele rzeczy przypomina te, które znane są nam na co dzień. W grze możesz wedle własnego wyboru postawić się po którejkolwiek ze stron konfliktu. Sama rozgrywka polega tylko i wyłącznie na wybijaniu przeciwnika bądź realizowaniu założeń misji (które z reguły właśnie tego dotyczą). W bitwie możesz wykorzystać dwadzieścia kilka rodzajów jednostek o najróżniejszych współczynnikach. Zmagania toczą się w sześciu światach; zostały one podzielone na cztery kampanie, co daje w sumie 26 scenariuszy. Gra jest w swoich zasadach bardzo prosta i nietrudno ją opanować. Jako że nieskomplikowanie to ma efekt jak najbardziej pozytywny, możesz liczyć, drogi Czytelniku, na porządny i nieprzesadnie udziwniony produkt. Na uwagę zasługuje przede wszystkim wysoki poziom trudności. Komputer jest w stanie w ciągu kilku tur zniszczyć najstaranniej przygotowywaną linię obrony, dlatego nie wystarcza poprzestać na utartych schematach działania. Niezbędna jest w MA szeroko rozumiana kreatywność. Reszta nie odbiega od standardów dzisiejszych strategii turowych.
Bez trudu usuwa kamień i rdzę!
Grafika jaką mamy okazję zobaczyć w grze jest bardzo dobra. Dzięki zastosowaniu pełnego 3D kamerę można dowolnie obracać i przybliżać. Słowem – solidny standard. Jeżeli chodzi o dźwięki, to wstawki muzyczne są - jak zwykle w tego typu produktach - zrealizowane bardzo dobrze. Muzyka jest ładna i nie powtarza się zbyt często. Nieco gorzej wygląda sprawa z efektami dźwiękowymi, które uznać można za przeciętne. Jednak nie jest to jakość w stylu Fiata 126p, a co najmniej na poziomie Seicento.
Nie mogę nie doczepić się do polskiej wersji gry. To prawda, że wszystkie teksty przetłumaczono w miarę poprawnie, jednak kwestie mówione wołają o pomstę do nieba. Czyta je kobieta, której głos jest tak zaabsorbowany informacjami, które ma przekazać, że nie mam najmniejszych wątpliwości – w ramach treningu musiała przebiec dystans co najmniej maratonu londyńskiego albo do tego stopnia nie zależy jej na pracy, że nie miałaby najmniejszych obiekcji przed wypięciem swojej tylnej części ciała przed dyrektorem (w ramach protestu, żeby nie było niedomówień). Totalne dno! Gorzej się tego chyba zrobić nie dało!
Na koniec – tuż przed podsumowaniem - postanowiłem opisać Ci instrukcję. Trzymaj się mocno tego, na czym siedzisz… Słuchaj uważnie, bo nie będę powtarzać! Instrukcję stanowi kartka formatu A6 – proszę o oklaski!!! Jakby tego było mało, z jednej strony ordynarnie grubą czcionką, umieszczoną na wyzywająco żółtym tle, opisano sterowanie. Tak więc zostaje do zbadania tylko strona druga. Na niejz kolei opisano w kilku zdaniach zasady wojenne, warunki zwycięstwa i wskazówki. Jako że mamy do czynienia ze strategią, nie będę ukrywał zażenowania. Toż to blamaż, wstyd i hańba! Nie obchodzi mnie to, że gra jest wydawana w niezbyt wysokiej cenie – chociażby seria eXtra Gra pokazała, że można wydać produkt mniej więcej w tej samej cenie i zrobić to w sposób porządny. Tu mamy przypadek totalnego braku szacunku dla odbiorcy. Cóż z tego, że na dole karteczki napisano, że pełna instrukcja jest dostępna na CD – nie obchodzi mnie to kompletnie; chcę mieć co czytać w toalecie! Jeżeli panowie z Playa nie wiedzą, jak się wydaje gry, to odsyłam ich do polskiego wydania Age of Wonders: Magia Cienia. Cenega Poland dołączyła tam do porządnego, dużego, kartonowego pudła jeszcze małe pudełko typu DVD (MA sprzedawane jest w samym pudełku DVD). Instrukcją AoW jest studziewięćdziesięciodwustronicowa książka (dla tych, którzy niezrozumieli – 192 :)). Nie wymagam od Playa aż takiego opisu – odrobina przyzwoitości jednak by się przydała, zwłaszcza, że to nie pierwsze wydanie tego typu.
Młynek do odpadków to komfort w Twojej kuchni!
Komu polecę Massive Assault? Może i zaskoczy Cię moja odpowiedź, ale polecam ją naprawdę każdemu, kogo tylko nie zrazi beznadziejne polskie wydanie oraz nie ma alergii na strategie turowe. Gra jest naprawdę ciekawa i może umilić niejeden wieczór. Ten solidny tytuł nie wnosi jednak do gatunku nic nowego, a i kilka mniejszych błędów by się znalazło. Oceniłbym MA na 8 w dziesięciopunktowej skali, jednak działanie Playa nie może pozostać niezauważone – odejmuję więc od tego jeden punkt za wydanie oraz 0,5 za polonizację. Wynik końcowy to 6,5. Całkiem nieźle!
Pozdrawiam i życzę Ci udanej zabawy z MA, Play’owi wyciągnięcia wreszcie jakichś wniosków, a sobie jak najmniejszej liczby gier tej firmy do recenzowania dopóty, dopóki nic się w jej wydaniach nie zmieni…
| Plusy | Minusy | Ocena końcowa |
|---|---|---|
|
|
65% |


