Machinarium
Bajka o robotach
Rafał Kurpiewski 23 marca 2010, 15:10
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Machinarium |
| Producent: | Amanita Design |
| Dystrybutor w Polsce: | IQ Publishing |
| Wersja językowa: | polska |
| Data premiery na świecie: | 16 października 2009 |
| Data premiery w Polsce: | 24 lutego 2010 |
| Zalecany wiek: | 3+ |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | procesor Intel Pentium 4 (1,8 GHz) lub odpowiednik, 1GB RAM, karta graficzna zgodna z DirectX (GeForce 5200 lub odpowiednik), 250 MB wolnego miejsca na HDD |
Gry twórców niezależnych często mogą pochwalić się niesamowitym, godnym największych hitów komercyjnych, klimatem lub oryginalną, artystyczną oprawą. Wiele z nich uznać by można za małe dzieła sztuki. Takie produkcje, choć nie porwą tłumów swą grywalnością, na długi czas w ich świadomości pozostaną. Tak było choćby z Braidem czy Zeno Clashem, tak będzie zapewne i z Machinarium.
Najnowsza produkcja czeskiego studia Amanita Design na pierwszy rzut oka bardzo przypomina poprzednie dokonania zespołu – cykl Samorost. Obie części Samorosta to stworzone we Flash-u, niezbyt skomplikowane i króciutkie (choć bardzo klimatyczne i oryginalne choćby pod względem wizualnym) przygodówki, które bazowały w zasadzie na samej tylko interakcji z otoczeniem. Wiele elementów każdej z plansz, po których podróżowaliśmy niewielkim ludzikiem, odgrywało w opowieści jakąś rolę, naszym zadaniem było jej odkrycie i wykorzystanie. Nie było praktycznie żadnych zagadek logicznych, przepełnionego ekwipunku czy zagmatwanej fabuły, a wszystko, co było potrzebne do ukończenia danej planszy, mieliśmy podane na tacy. Ot, przygodówki w wersji light czy wręcz interaktywne animacje. Machinarium przy pierwszym kontakcie zapowiada się na taką właśnie grę, dopiero po chwili okazuje się, że nią nie jest.
Nasza przygoda zaczyna się w momencie, gdy sporych rozmiarów fruwająca śmieciarka pozbywa się balastu na wysypisku leżącym nieopodal jakiejś futurystycznej (acz podupadłej) metropolii. Szybko okazuje się, że wśród przerdzewiałych wanien i zniszczonych szmacianych przytulanek znalazł się także sprawny, acz rozczłonkowany robocik. Kim jest i dlaczego skończył w kawałkach na śmietniku? Na te pytania będziemy musieli znaleźć odpowiedź sami, zagłębiając się w grę. Na początku jednak trzeba naszego bohatera poskładać do kupy – strącić głowę ze wzgórza w stronę korpusu, odnaleźć nogi i ręce. Dość szybko pojawia się pierwsza różnica względem Samorosta zbliżająca Machinarium do klasycznych przygodówek – ekwipunek. Znajdowane w różnych miejscach przedmioty możemy ze sobą zabrać, łączyć i wykorzystywać, zupełnie jak w innych grach z tego gatunku.



