Kingdom Under Fire: Circle of Doom
Seria Kingdom Under Fire ożywa na nowo?
Jacek Szywała 20 stycznia 2008, 18:27
Kingdom Under Fire: Circle of Doom to nowy produkt studia Blueside. Ma być to gra z gatunku cRPG osadzona w świecie znanym już z poprzednich części Kingdom Uunder Fire. O ile wcześniejsze odsłony były mieszanką RTS-ów, elementami akcji i RPG, o tyle nowa produkcja jest w pełni traktowana jako gatunek Action Roleplaying Game.
Samemu i w grupie.
Programiści Blueside nie stworzyli programu nastawionego na grę w sieci, toteż zdziwić może niektórych brak trybu Multiplayer. Nie ma co się jednak zrażać, gdyż Kingdom Under Fire: Circle of Doom posiada opcje gry w grupie, ale o tym za chwilę.
Na początku chciałbym przedstawić Wam rozgrywkę w trybie dla jednego gracza, bo na niej bazuje KUF: COD. Przy rozpoczęciu gry pierwszą rzeczą czekającą potencjalnego gracza jest stworzenie postaci, a tych jest 6 do wyboru. Nie należy wybierać zbyt pochopnie, ponieważ każda z nich posiada inne zdolności, inną historię, inne wady i zalety. Każdy z bohaterów posługuje się także innymi rodzajami broni, a tych przypada na jednego bohatera około sześciu, co stanowi bardzo dużą różnorodność. Gdy już zdecydujecie się na postać, która najbardziej Was pociąga, świat KUF stanie przed Wami otworem lub potworem, bo tych jest niemało i czyhają one na każdym kroku w losowo wybieranych poziomach. Rozbijając kolejne zastępy wrogich istot prowadzony przez Was bohater zdobywa doświadczenie pozwalające mu na rozwijanie swoich zdolności, a także na naukę czarów, których w KUF: COD jest ponad sześćdziesiąt. Czary i zdolności w połączeniu z różnorodną bronią dają graczowi szerokie pole do popisu jeśli chodzi o kombinacje ciosów i przeróżne combosy.
Uzbrojenie i inne przydatne przedmioty gracz będzie przechowywać, jak to się utarło w grach RPG, w ekwipunku. Większość itemów znaleźć można w ciałach zabitych potworów, jednak niektóre także będzie można tworzyć samemu.
Jeśli jednak znudzi Was samotne przemierzanie dzikich bagien, stepów i innych równie ciekawych lokacji takich jak wnętrze brzucha gigantycznego potwora, każdy może zaprosić do współpracy do trzech znajomych. Tak utworzona czteroosobowa drużyna będzie się dopełniać podczas walk, a przy okazji wprowadzi do gry więcej naturalności. Gdy tylko gracz będzie miał ochotę może stworzyć nową postać. Programiści zadbali także o to, by mogli oni wymieniać się miedzy sobą ekwipunkiem, ponad to w grze istnieją przedmioty możliwe do wykorzystania tylko podczas rozgrywki grupowej.

Rozwijanie postaci.
Gdy gracz zdobędzie już potrzebną ilość doświadczenia jego postać awansuje na wyższy poziom. Zostaną jej wtedy przyznane punkty, które może rozdzielić na trzy statystyki: HP, SP i Luck.
Statystyka oznaczona skrótem HP to nic innego jak Hit Points, czyli punkty życia danego bohatera. Inwestując w nią gracz powoduje wzrost żywotności postaci, co daje możliwość pokonywania potworów bez częstej regeneracji punktów życia.
SP – to jedna z ważniejszych statystyk w grze, im więcej SP tym więcej razy Wasz bohater może machać bronią. Różny ekwipunek zużywa różną ilość SP, tak więc trzeba bardzo uważać. Ta statystyka regeneruje się dzięki przedmiotom posiadającym funkcję „SP recovery”.
Trzecią statystyką jest Luck, czyli po prostu szczęście danej jednostki. Im więcej szczęścia, tym większa jest szansa na to, że gracz znajdzie jakiś atrakcyjny przedmiot, zwiększa to też szanse powodzenia przy produkcji nowych przedmiotów.
Poza tym postać może ulepszać swój ekwipunek, rozwijać zdolności oraz syntezować ze sobą różne „itemy”.
Kilka słów na koniec.
Kingdom Under Fire: Circle of Doom to czwarta odsłona z serii Kingdom Under Fire. Niestety trudno jest powiedzieć, czy gra stanie się rewolucją na rynku gier komputerowych. Brak Multiplayera może doskwierać wielu osobom i na pewno zmniejsza nieco radość z gry, ale tylko w małym stopniu, gdyż produkt zasługuje na szansę pomimo braków tu i ówdzie. Jest to pozycja reprezentująca dość wysoki poziom i to gracze ocenią, czy okrzyknąć ją rewolucją, standardem czy przegraną studia Blueside.


