News

Half-Life 2: Episode One

Przygody Gordona i Alyx ciąg dalszy

Tabela faktów pokaż/ukryj

Produkt: Half-Life 2: Episode One
Producent: Valve Software
Dystrybutor w Polsce: Electronic Arts Polska
Wersja językowa: angielska
Data premiery na świecie: 1 czerwiec 2006
Data premiery w Polsce: 2 czerwiec 2006
Zalecany wiek: 16+
Wymagania sprzętowe - minimalne: procesor Intel Pentium IV (2 GHz) lub odpowiednik, 256 MB RAM, karta graficzna zgodna z DirectX 9.0c (GeForce 4 lub odpowiednik), 2 GB wolnego miejsca na HDD

Episode One to kontynuacja jednego z najlepszych FPS-ów w historii gier komputerowych - Half-Life’a 2. Gra studia Valve Software, pomimo dużej konkurencji (mniej więcej w tym samym czasie premierę miał między innymi Far Cry), zdołała zdobyć wiele prestiżowych nagród i wyróżnień, a przede wszystkim uznanie graczy. Co wyróżniało drugiego Half-Life’a? Na pewno niesamowita fizyka, sfera audio, interesująca fabuła, masa ciekawych pomysłów i… karabin grawitacyjny. Czy Episode One to produkt, który dorównuje jakościowo podstawce?

Zacznę nietypowo, bowiem od instalacji rozszerzenia. Abyśmy mogli zagrać w dodatek – wzorem poprzedniej produkcji Valve – niezbędne jest połączenie sieciowe (na szczęście tylko podczas procesu instalacyjnego – później gra tego nie wymaga). Jest to dość duża wada, ponieważ znaczna część graczy (przynajmniej w Polsce) nadal nie dysponuje stałym łączem internetowym. Druga wiadomość jest – na szczęście – o wiele przyjemniejsza: rozszerzenie do działania nie potrzebuje podstawowej części gry.

Rozgrywkę zaczynamy w miejscu, w którym zakończyła się przygoda w Half-Life’ie 2. Nasz bohater – Gordon Freeman – zostaje odnaleziony przez Alyx i jej niebywale silnego „pieska” pod zwałami gruzu niedaleko Cytadeli. Po krótkim dialogu z naszą towarzyszką zaczynamy kolejną niebezpieczną przygodę, której celem jest opuszczenie Miasta 17. Generalnie dodatek nic nie wprowadza w kwestii fabuły, nie otrzymujemy odpowiedzi na pytania, które dręczyły nas już w podstawowej wersji gry. Miejscami warto znać odpowiedni kontekst, aczkolwiek osoba, która nie miała styczności z wcześniejszym produktem Valve Software nie powinna czuć się zagubiona.

Największą wadą Episode One jest długość (a właściwie – krótkość) rozgrywki. Gra kosztuje niecałe 60 zł i bez większych problemów można ją przejść w jeden wolny wieczór, bowiem zabawy starcza na około... cztery godziny! Rozumiem sytuację, gdyby produkt oferował niewiarygodne przeżycia, mnóstwo emocji i śmiałych pomysłów itd., ale niestety i te aspekty miejscami zawodzą...

W siedzibie Kombinatu, gdzie musimy zająć się chłodzeniem reaktora, naszą jedyna bronią jest ulepszony karabin grawitacyjny – wunderwaffe (taki sam, jak w pod koniec drugiego Half-Life’a) – co sprawia, że starcia są wyjątkowo łatwe i nie stanowią żadnego wyzwania. Przez dużą część czasu przemieszczamy się przez sterylne pomieszczenia, samej akcji jest jak na lekarstwo, a my zajmujemy się szukaniem odpowiednich przełączników. Etapy te sprawiają wrażenie sztucznie wydłużonych, a swoją wtórnością nie zachęcają gracza do dalszej gry... a szkoda, gdyż im dalej, tym lepiej!

Po opuszczeniu Cytadeli przemierzamy podziemia Miasta 17, które są pełne zombiaków. Tutaj zdobywamy pierwszą broń palną, aczkolwiek nie strzelamy za dużo. Po pierwsze, amunicji jest bardzo mało, co sprawia, że musimy w wielu sytuacjach ratować się karabinem grawitacyjnym (już bez ulepszeń). Po drugie, starcia nadal nie stanowią większego wyzwania, tym bardziej, że piękna Alyx – która wspiera nas podczas całej gry – bez problemu radzi sobie sama z oponentami. Wystarczy towarzyszce tylko od czasu do czasu rozświetlić latarką pobliski obszar (w podziemiach jest bardzo ciemno), gdyż widząc wrogów o wiele efektywniej ich eliminuje. „Etapy podziemne”, choć są ciekawsze i bardziej urozmaicone od wcześniejszych, nadal nie zachwycają, głównie dlatego, że strzelamy do powolnych zombiaków, co po pewnym czasie – głównie ze względu na łatwość rozgrywki (nawet na najwyższym poziomie trudności!) – staje się nużące.

Strona: 1 2 Następna
Zgłoś błąd