Ground Control II: Operation Exodus
Krzysztof Ogrodnik 19 września 2006, 22:00
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Ground Control 2: Operation Exodus |
| Producent: | Massive Entertainment |
| Wydawca: | Sierra Inc. |
| Dystrybutor w Polsce: | CD Projekt |
| Wersja językowa: | angielska |
| Data premiery na świecie: | 22 czerwca 2004 |
| Data premiery w Polsce: | 23 czerwca 2005 |
| Zalecany wiek: | 12+ |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | Pentium 4 1.5 GHz, 256MB RAM, karta grafiki 128MB, 1.5 GB HDD |
Od razu mówię – nienawidzę gier strategicznych. Na początku każdej misji niepotrzebne zajmowanie się ekonomią, zbieranie kilkunastu ton każdego surowca, budowa każdego budynku i rekrutowanie dobrej armii… To nie dla mnie. Zawsze, zanim to wszystko zdążyłem zrobić, przeciwnik miał na obrzeżach mojej wioski dwa razy większą armię niż moja. I patrzyłem bezsilnie na to, jak niszczy moje z trudem zbudowane domostwa z surowców, które musiałem zbierać tyle czasu. Sami przyznajcie, że to może zdenerwować. Właśnie dlatego wsadziłem cały gatunek strategii do szczelnego pudełka (żeby żadna przypadkiem się nie wydostała i nie wylądowała na moim dysku) i wyrzuciłem dziadostwo do morza. Czy postąpiłem słusznie? Przez długi czas myślałem że tak…
Do czasu… Bo w końcu zrobili strategię dla mnie. Panowie z Massive Entertainment mają mój szacunek aż do śmierci, bo zmusili mnie, fana FPS-ów ,do rozgrywki w strategię, która dodatkowo sprawia mi przyjemność – to nie lada sztuka.
Domyślacie się dlaczego Ground Control 2 (GC 2) mi się tak bardzo podoba? Tak, zgadliście – w tej grze jedyne, co przyjdzie nam produkować, to kolejne jednostki. Twórcy to prawdziwi geniusze, którzy najwyraźniej doszli do wniosku, że skoro przeciętny gracz nie zdąży wybudować bazy zanim przeciwnik pojawi się na jej obrzeżach z dwa razy większą armią, to nie będzie on w ogóle wznosił budynków i umocnień, a w efekcie może też poddać się i zrezygnować z danego tytułu (tzn. nie wiem czy dokładnie do takich wniosków doszli ale ważne że zrezygnowali z baz). W GC 2 jednostki na pole walki przylatują szczelnie zapakowane w statek desantowy, który, prócz tego że odstawia je we wskazane miejsce, to jeszcze ostrzeliwuje przeciwników, których spotka po drodze.



