News

FlatOut: Apokalipsa

Rozwałka totalna po raz trzeci

Tabela faktów pokaż/ukryj

Produkt: FlatOut: Apokalipsa
Producent: Bugbear Entertainment
Dystrybutor w Polsce: CD Projekt
Wersja językowa: polska (kinowa)
Data premiery na świecie: 1 sierpień 2008
Data premiery w Polsce: 12 wrzesień 2008
Zalecany wiek: 12+
Wymagania sprzętowe - minimalne: procesor Intel Pentium IV (3 GHz) lub odpowiednik, 2 GB RAM, karta graficzna zgodna z DirectX 9.0c (GeForce 6600 lub odpowiednik), 8 GB wolnego miejsca na HDD

Po niezłej „jedynce”, świetnej drugiej odsłonie, przyszedł czas na trzecią część serii FlatOut. Czy jest ona lepsza od poprzednich produktów?

Wydana w połowie 2007 roku na Xbox 360 gra FlatOut: Ultimate Carnage to ulepszona wersja drugiej odsłony cyklu, która została stworzona specjalnie dla fanów „trzystasześćdziesiątki”. Tak naprawdę tytuł niczym specjalnym nie wyróżnia się, głównie dlatego, że w około 80 proc. kopiuje zawartość „dwójki”. Kilka miesięcy po premierze Ultimate Carnage na konsolę nowej generacji zapowiedziano ten produkt na PC. Apokalipsa, bo tak nazwano polską edycję trzeciej odsłony, we wrześniu zawitała na półkach sklepowych. Czy warto było czekać?

Aby nie trzymać w niepewności – nie. Apokalipsa to – jak w przypadku wspomnianej edycji na Xbox-a 360 – tylko lekko poprawiona „dwójka”. Co więcej, największe zmiany można zaobserwować nie w gameplay’u czy trybach gry, ale w szacie graficzne i innych mniej istotnych elementach w tego typu produkcji. Wniosek nasuwa się sam: ten, kto kupił drugą część, „trójkę” może sobie odpuścić. Nie wspominając już o absurdalnej cenie – 100 zł za odgrzewanego kotleta to zdecydowanie za dużo…

…co nie zmienia faktu, że Ci, którzy nie grali w poprzednie odsłony i lubią pełną wodotrysków grafikę powinni sprawdzić Apokalipsę. Podobnie jak ostatnie części, gra zachwyca grywalnością, jest niezwykle efektowna i zapewnia wiele godzin niezłej zabawy. A szczególnie zadowolone z zakupu powinny być osoby, które uwielbiają rozgrywki sieciowe, bowiem – tak jak w „dwójce” – tryb dla wielu graczy, dzięki dużej ilości ciekawych trybów i sprawnemu działaniu, jest jednym z najjaśniejszych elementów produkcji.

Gry z serii FlatOut to wyścigi, w których liczą się przede wszystkim widowiskowe kraksy oraz wyczyny kaskaderskie, a model jazdy jest mocno zręcznościowy. Fani serii ToCa Race Driver albo produkcji studia SimBin (między innymi cykle GTR i RACE) nie mają czego tu szukać. Kierowanie pojazdem jest uproszczone (ba, można je porównać do stylu arcade’owego) i sianie totalnego zamętu na torze dostarcza mnóstwo satysfakcji. Zabawa długo się nie nudzi i ta miodność to jedna z największych zalet gry.

Tradycyjnie głównym trybem dla pojedynczego gracza jest kariera. Nie różni się ona w znaczący sposób od tych z poprzednich odsłon. Zdobywamy kolejne trofea, ścigając się na oficjalnych imprezach lub bierzemy udział w zwariowanych konkurencjach na stadionie. Zajęcie nawet jednego z ostatnich miejsc w wyścigu rozpycha nasz wirtualny portfel, jednak liczą się tylko miejsca na podium, bowiem będąc dopiero w pierwszej trójce odblokowujemy następne zawody. Dostępnych imprez jest masa, a ich zróżnicowanie jest dość duże – mamy tu między innymi zwykłe wyścigi (warto nadmienić, że – w przeciwieństwie do poprzedniej odsłony – ścigamy się aż z dwunastoma przeciwnikami), próby czasowe oraz kaskaderskie wyczyny.

Twórcy przygotowali wiele tras. Ścigamy się na przykład w lesie, miastach i na torach, ale niektóre mapy są do siebie bardzo podobne (kilka torów to tzw. lustra innych – rywalizację zaczynamy na mecie innej trasy, a kończymy na jej pierwotnym początku). Po pewnym czasie ta powtarzalność może denerwować. Natomiast ograniczenie pokonywanych dróg nie kłuje w oczy – można w małym stopniu (jeśli przesadzimy, jesteśmy automatycznie cofani na właściwą trasę) skrócić dystans do mety ścinając zakręt albo wykorzystać skrót.

Strona: 1 2 Następna
Zgłoś błąd