News

Crashday

Tabela faktów pokaż/ukryj

Produkt: Crashday
Producent: Moonbyte
Wydawca: Atari - Infogrames
Dystrybutor w Polsce: OniGames
Wersja językowa: polska (kinowa)
Data premiery na świecie: 24 lutego 2006
Data premiery w Polsce: 3 marca 2006
Zalecany wiek: 12+
Wymagania sprzętowe - minimalne: Pentium 4 1.5 GHz, 512 MB RAM, karta graficzna 64 MB (GeForce3 lub lepsza), 1.5 GB HDD, Windows 2000/XP

Pamiętacie wiekowego Stunts? Można było w nim budować trasy i bawić się na nich razem ze znajomymi. W Crashday'u jest podobnie, postawiono jednak na wypadki, wybuchy, a nie na opowieści o życiu kaskaderów. Grze to zdecydowanie wyszło na dobre. Jest to tytuł niespotykany wśród nowych produkcji odzwierciedlających nierealistyczne wyścigi. Nie chodzi w nim o nocne drifty po mieście ani o ucieczki przed goniącą nas policją, ale o zupełnie coś innego. Cały klimat doskonale oddaje demo, do którego wypróbowania wszystkich serdecznie zachęcam. Do dyspozycji dostajemy samochód uzbrojony nie tylko w rail guna, lecz także w wyrzutnię rakiet. Przed sobą mamy tylko jeden cel – rozwalić dziesięciu rywali zanim na liczniku któregokolwiek z nich pojawi się 10-tka. Drugi z trybów dostępnych w demie nie jest już tak emocjonujący jak walki z rywalami, ale mimo to jest bardzo ciekawy. Polega on na wykonywaniu powietrznych ewolucji, za które następnie przyznawane są nam punkty. Tych należy uzbierać odpowiednio dużo przed przeciwnikami.

Crashday
W pogoni za rywalem

Szok na wstępie

Gdy po raz pierwszy spojrzałem na grę wbiło mnie w fotel. Byłem zszokowany! Jak na nową grę, kosztującą niecałe 20 złotych jest naprawdę świetna! Sugerując się ceną można by spodziewać się jakiegoś kiczu w stylu (niestety) naszych rodzimych produkcji (Warszawka Racer). Crashday jest potwierdzeniem tezy, iż pozory mylą. Do gry wprowadza nas świetne intro, w którym możemy zobaczyć masę kraks, wybuchów, pojedynków na pociski etc. Jest ono świetnie zrealizowane pod każdym względem. Dalej czeka nas obejrzenie menu, które nie tyle wprawia w osłupienie, co po prostu jest ładne i przejrzyste. Tryby szybkiej gry już znałem, więc pod młotek poszedł od razu...

Tryb kariery

O samej rozgrywce napiszę później, teraz zajmijmy się ogółem. W menu kariery dostępne mamy trzy opcje: Następne zawody, Twój garaż oraz Odwiedź sklep. Nazwy mówią same za siebie, więc rozpisywać się nie będę. Całość gry zbyt długa nie jest. Podzielona ona jest na trzy poziomy po osiem imprez. Każdy z poziomów składa się z dwóch mniejszych, po cztery wyścigi, gdzie na początku otwarte są trzy, a do czwartego mamy dostęp po ich zaliczeniu. Brzmi to może dość skomplikowanie, ale w rzeczywistości jest proste jak kij od szczotki. Model uszkodzeń (a raczej zniszczeń, bo trudno mówić o samochodzie, który wybucha i wznosi się na wysokość kilku metrów, aby był tylko uszkodzony) jest tu naprawdę dobry i dopracowany. Całości zniszczeń towarzyszą także dość realistyczne odgłosy giętej blachy, wybijanych szyb, tłukących się reflektorów.

Crashday
Model „uszkodzeń”

Wybijający się wstęp

Po rozpoczęciu kariery dostajemy pierwsze zadanie, czyli znany już z dema pojedynek do dziesięciu wraków (na innej mapie i z innymi wozami). Rozgrywka jest niezmiernie ciekawa i wciągająca, ale... czemu dalej tak nie mogło zostać?! Po przebrnięciu przez wstęp dostajemy jakieś nudne misje do wykonania. To musimy się ścigać po torze albo w terenie, przewieść skradziony samochód, „zezłomować” (bez użycia broni) dwójkę rywali, przy czym samemu pozostać przy życiu . Gdyby nie to dynamiczne wprowadzenie to wszystko wydawałoby się normalne, a tak nudzi. Na szczęście nuda nie trwa zbyt długo, bo potem gra się rozkręca a zadania do wykonania stają się co raz to ciekawsze.

Z bombą na dachu

Szczególnie spodobały mi się tryby związane z bombami. Pierwszy (IMO najlepszy w grze) polega na jeżdżeniu z bombą na dachu i przekazywaniu jej dalej poprzez uderzenie w samochód rywala, ale samo przeżycie daje tylko jeden punkt. Żeby dostać trzy punkty trzeba być przedostatnim kolesiem, który miał bombę na dachu (ostatni robi bum!), więc się nie opłaca jej pozbywać jak najszybciej.

Drugim z ciekawych „bombowych” trybów jest Bomb Run, gdzie na dachu montują ładunek wybuchowy, a z każdym przejechanych checkpointem wzrasta prędkość, poniżej której nasz samochód eksploduje (jeśli widzieliście jakąś część filmu Speed to wiecie o co chodzi). Mimo, iż jest to także jazda po z góry wyznaczonej trasie, to sprawia naprawdę dużą przyjemność.

Crashday
Ale będzie trick...

Ostatnim typem imprez (nie licząc różnego typu modyfikacji gier drużynowych czy zaliczania kolejnych checkpointów z siedzącą nam na ogonie policją) jest Hold The Flag. Celem tej konkurencji jest zdobycie flagi, którą przedstawia duży żółty uśmieszek i przejechanie z nią przez wyznaczone punkty kontrolne zanim zrobi to przeciwnik. Odbieranie flagi wygląda tak samo jak oddawanie bomby - trzeba uderzyć w rywala. W grze biorą udział dwie drużyny składające się z określonej wcześniej liczby członków, którzy bronią aktualnie posiadającego flagę (w tym także i gracza)

Crashday
Do góry kołami

Strona: 1 2 Następna
Zgłoś błąd