Condemned: Criminal Origins
Najbardziej niedoceniona gra akcji z dreszczykiem XXI wieku?
Mateusz Stanisławski 9 sierpnia 2009, 19:11
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Condemned: Criminal Origins |
| Producent: | Monolith Productions |
| Dystrybutor w Polsce: | CD Projekt |
| Wersja językowa: | angielska |
| Data premiery na świecie: | 11 kwiecień 2006 |
| Data premiery w Polsce: | 25 maj 2006 |
| Zalecany wiek: | 18+ |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | procesor Intel Pentium IV (3 GHz) lub odpowiednik, 512 MB RAM, karta graficzna zgodna z DirectX 9.0c (Radeon 9800 lub odpowiednik), 8 GB wolnego miejsca na HDD |
Przyznam, że do Condemned: Criminal Origins podchodziłem jak przysłowiowy pies do jeża. Gra studia Monolith Productions zebrała bowiem całe spektrum ocen: jedni recenzenci wręcz gloryfikowali produkcję, wystawiając jej niekiedy maksymalne noty, inni zawiedli się na niej, nie szczędząc przy tym gorzkich słów w podsumowaniach i „wyróżniając” dzieło twórców świetnego F.E.A.R.-a co najwyżej zwiotczałym 5/10. Czemu zawdzięczamy ten jakże szeroki wachlarz opinii?
Nie wiem, czy jest on rezultatem nazbyt rozbuchanych oczekiwań niektórych testerów, czy wynika z faktu, że spodziewali się oni dynamicznej strzelaniny w stylu wspomnianego F.E.A.R.-a. Zapewne wszystko po trochu przyczyniło się do takiego stanu rzeczy. W każdym razie rzeczona fala ostrej krytyki jest, delikatnie powiedziawszy, przesadzona. Przynajmniej w moim odczuciu, bowiem po kilku godzinach spędzonych z Condemned: Criminal Origins nie mam absolutnie żadnych wątpliwości, że to jak najbardziej udana produkcja komputerowa.
Nieziemska atmosfera
W grze wcielamy się w postać Ethana Thomasa – agenta FBI, który jednocześnie próbuje oczyścić się z zarzutów (jest niesłusznie obwiniany o zabicie dwóch ludzi) i rozwiązać zagadkę serii morderstw w mieście. To drugie zadanie jest o tyle trudne do wykonania, że zabójstwom towarzyszą niemądre akty przemocy ze strony reprezentantów najniższych klas społeczeństwa – bezdomnych i narkomanów (którzy ulegli jakieś paskudnej mutacji). To właśnie z nimi najczęściej będziemy toczyć boje, chociaż im dalej w las, tym więcej do powiedzenia będą miały cudaczne paskudy i dziwotwory, które, jak się okaże, są odpowiedzialne za cały ten galimatias.
Warstwa fabularna tytułu nie zaskakuje w jakiś szczególny sposób. Szkoda, bo choć zabawa i tak sprowadza się do klasycznej rozpierduchy, mamy do czynienia z grą z licznymi elementami horroru. A jak wiemy, trzymająca w napięciu historia potrafi należycie podsycić złudzenie prawdziwości wykreowanego świata, które jest nader ważne w tego typu produkcjach. Na szczęście jest klimatycznie – niejasne halucynacje i wizje co rusz dręczą naszego agenta, a samotne penetrowanie opuszczonych stacji metra czy też podziemnych bibliotek nader często jest urozmaicane przez uczucie niepewności – szczególnie wówczas, gdy zauważymy, że szafki i drzwi ni z gruchy, ni z pietruchy otwierają się i lewitują. Choć z fotela raczej nie podskoczysz, emocje związane z ciągłym zagrożeniem na pewno dadzą ci się we znaki.




