News

Call of Duty: World at War

Powrót do korzeni...

Tabela faktów pokaż/ukryj

Produkt: Call of Duty: World at War
Producent: Treyarch
Dystrybutor w Polsce: Licomp Empik Multimedia
Wersja językowa: polska (napisy)
Data premiery na świecie: 11 listopada 2008
Data premiery w Polsce: 14 listopada 2008
Zalecany wiek: 18+
Wymagania sprzętowe - minimalne: procesor Pentium 4 (3 GHz) lub odpowiednik, 1 GB RAM, karta graficzna zgodna z DirectX 9.0c (GeForce 6800 lub odpowiednik), 8 GB wolnego miejsca na HDD

Już pod tego koniec roku na półki sklepowe trafi piąta część serii Call of Duty. W przypadku tego cyklu gier akcji każda następna odsłona jest lepsza od poprzedniej. Czy taki stan rzeczy utrzyma się po premierze World at War?

„Czwórka” podniosła poprzeczkę bardzo wysoko. Modern Warfare nie tylko bosko wygląda i jest po prostu megagrywalny, ale również – co jest rzadkością w tego typu produkcjach – zachwyca ciekawą fabułą. W przypadku World at War element ten najprawdopodobniej zejdzie na dalszy plan, ponieważ nie przyjdzie nam brać udziału w wyimaginowanych przez twórców starciach, a w tych prawdziwych, zapisanych na kartach historii. Tak – po kilkuletniej przerwie znów wcielimy się w żołnierza z czasów II wojny światowej.

Warto nadmienić, iż „piątki” nie tworzy ekipa odpowiedzialna za poprzednią odsłonę serii. Za przygotowanie nowej części odpowiada bowiem studio Treyarch, które... tworzyło już gry z serii Call of Duty (a dokładnie dwie konsolowe edycje – Call of Duty 2: Big Red One i Call of Duty 3). Twórcy przyznają, że w dużej mierze korzystają z rozwiązań zawartych we wcześniejszych częściach cyklu, toteż World at War nie będzie znacząco różniło się od nich. Styl rozgrywki, architektura etapów czy interfejs nie ulegną większym zmianom. Oznacza to między innymi, że gra będzie szalenie efektowna, bardzo emocjonująca oraz... pełna skryptów.

Pierwszy raz w historii serii gracz będzie mógł wziąć udział w starciach w Azji. Zmagania na wyspach Pacyfiku to połowa kampanii, następna jej część będzie rozgrywać się w Europie. O tej drugiej przygodzie na razie nie wiemy dużo – złożą się na nią wydarzenia z kwietnia i maja ‘45 roku, przeplecionych retrospekcjami z 1942 roku i walk o Stalingrad. Wcielając się w żołnierza armii czerwonej zakończymy grę zdobyciem Berlina.

Twórcy częściej mówią o pierwszej cząstce fabuły, czyli o walkach z Azjatami. Starcia z nimi to chyba największa nowość w serii, bowiem stosują oni nieznane dotąd fanom cyklu taktyki. Japończycy świetnie wtapiają się w otoczenie i atakują z zaskoczenia. To sprawia, że pojedynki będą niekiedy przekształcać się w zabawę w kotka i myszkę. Częściej będziemy uczestniczyć w „cichych” misjach nocnych i skradać się do wrogich obozów, rzadziej brać udział w większych bitwach. Jednak pokonanie wszystkich wrogów nie oznacza, że w spokoju możemy ukończyć misję – niejednokrotnie natkniemy się na pułapki zastawione przez Japończyków. Zazwyczaj będą proste, ale za to diabelnie skuteczne, na przykład belki zawieszone pomiędzy drzewami połączone cienką żyłką. Te elementy troszkę zmieniają filozofię rozgrywki znaną z poprzednich Call of Duty, ale bez obaw – to nadal szybki FPS, w którym liczą się przede wszystkim refleks i celne oko.

Podobnie jak kilka innych gier, które niedawno pojawiły się na półkach sklepowych (na przykład Mercenaries 2: World In Flames), piąte Call of Duty da nam możliwość przechodzenia poszczególnych misji w trybie kooperacji. Jednocześnie grać będzie mogło aż czterech użytkowników. A żeby było jeszcze fajniej – stosowanie taktyk, które będą wykorzystywać obecność znajomych, będzie dodatkowe premiowane. Co ciekawe, zdobywane punkty w trybie współpracy będą przenoszone do głównego rankingu sieciowego. To z pewnością pozwoli na efektywniejsze i szybsze rozwijanie swojej wirtualnej postaci.

Z nowości warto wspomnieć o nowym rodzaju uzbrojeniu – miotaczu płomieni. Pojawienie się tej „zabawki” w ekwipunku nie byłoby czymś spektakularnym, gdyby nie fakt, że – podobnie jak w drugim Far Cry’u – zapalić się może dosłownie wszystko (naprawdę – drewnianą chatkę albo drzewo zamienimy w same zgliszcza!). Na dodatek, ogień realistycznie rozprzestrzenia się, tzn. zależnie od siły i kierunku wiatru. To pozwoli na stosowanie ciekawych, niestandardowych taktyk. Będzie gorąco, tym bardziej, że nasz żołnierz – oprócz granatów – będzie posiadał koktajle Mołotowa.

Zmiany zaobserwujemy również w sferze audiowizualnej. W porównaniu do „czwórki”, na pewno lepiej prezentują się wybuchy, ogień oraz twarze wojaków. Będzie co podziwiać – gęsta dżungla rozświetlana przez światło Księżyca na długo utkwi nam w pamięci. Co ważne, aby odpalić grę na sensownych ustawieniach grafiki, nie będzie potrzebna mocna maszyna. Twórcy zapewniają, że płynną animację uzyskamy nawet na komputerach wyposażonych w jednordzeniowy procesor i 512 MB pamięci RAM.

Podobnie jak grafika, również różnego rodzaju efekty dźwiękowe mają być niezwykle dopracowane. W dużym stopniu jest to zasługa nowoczesnego systemu, który pozwala na jednoczesną pracę 96 kanałów audio, co umożliwi między innymi megadokładne oszacowanie odległości między źródłem dźwięku, a naszą pozycją. Warto nadmienić, że w pracach nad gra zaangażowano znanych aktorów (na przykład Kiefera Sutherlanda), którzy użyczą swego głosu niektórym postaciom.

Czy warto czekać na Call of Duty: World at War? Jak najbardziej! Nowy teatr działań, „zabawy” z ogniem, poprawiona sfera audiowizualna, ciekawy tryb współpracy sprawiają, że produkcja studia Treyarch zapowiada się nader ciekawie. Jedynym zgrzytem będzie najprawdopodobniej długość kampanii dla pojedynczego gracza – twórcy zaznaczają, że będzie można ją przejść w mniej niż 10 godzin.

Zgłoś błąd