News

Brothers in Arms: Hell’s Highway

Wyskoczysz z kapci

Tabela faktów pokaż/ukryj

Produkt: Brothers in Arms: Hell’s Highway
Producent: Gearbox Software
Dystrybutor w Polsce: Cenega
Wersja językowa: polska (pełna)
Data premiery na świecie: 7 październik 2008
Data premiery w Polsce: 7 listopad 2008
Zalecany wiek: 18+
Wymagania sprzętowe - zalecane: procesor Intel Core 2 Duo (2,6 GHz) lub odpowiednik, 2 GB RAM, karta graficzna zgodna z DirectX 9.0c (GeForce 7600 lub odpowiednik), 8 GB wolnego miejsca na HDD

Trzecia odsłona cyklu Brothers in Arms kompletnie mnie zaskoczyła: spodziewałem się mało dynamicznej, nie dostarczającej zbyt wielu emocji gry taktycznej, a otrzymałem FPS-a, który pod względem efektowności i „miodności” rozgrywki miażdży większość shooterów – z Call of Duty: World at War na czele. Niemiłosiernie wciągające wymiany ognia wraz z dopracowaną oprawą audiowizualną, sugestywnym klimatem i przednią fabułą zagwarantowały produkcji studia Gearbox Software wysoką ocenę.

Wojna, jakiej nie znasz

Mając na uwadze warstwę fabularną (choć nie tylko...), Brothers in Arms: Hell’s Highway to inna gra niż te z serii Call of Duty (abstrahując od tych z „Modern Warfare” w tytule, rzecz jasna). W produkcjach z tego ostatniego cyklu niełatwo utożsamić się ze sterowaną postacią, trudno też mówić o pełnoprawnej historii wykreowanej przez samych twórców. Zaś ekipa Gearbox Software przywiązuje olbrzymią wagę do fabuły – i to nie na marne, bo, jak się okazuje, to ona w dużej mierze przyczyniła się do niemałego sukcesu marki.

W odsłonie zatytułowanej Hell’s Highway ponownie wcielamy się w postać Matta Bakera, który wchodzi w skład oddziału 101. dywizji powietrzno-desantowej biorącej udział w operacji Market Garden. Będąc w kraju wiatraków i tulipanów, mamy jasne zadanie: wykurzyć Niemców z kluczowych lokacji (większość z nich znajduje się w okolicach miasta Eindhoven) i przejąć jak największą liczbę mostów umożliwiających przedostanie się do Berlina. Amerykańscy żołnierze w 1944 roku w Holandii mieli naprawdę ciężko, i to da się zauważyć w grze – misja nie jest łatwa i obfituje w raptowne zwroty akcji.

Screen z gry Brothers in Arms: Hell’s Highway

Naturalnie podczas wymian ognia towarzyszą nam postacie poznane w dwóch poprzednich odsłonach cyklu. Co istotne, nie musimy być świadkami poprzednich przygód Bakera i spółki, by należycie zrozumieć fabułę – przede wszystkim dlatego, że twórcy udostępnili skrót wydarzeń, jakie miały miejsce w Road to Hill 30 i Earned in Blood. I bardzo dobrze, ponieważ historia sterowanej przez nas postaci porusza do głębi i jest najlepszym dowodem na to, że żołnierz to nie maszyna do zabijania, ale zwykły człowiek. Mamy tutaj wątek miłosny, wzruszające wspomnienia wojaków, a w prawie każdej misji ginie ktoś, kto jest bardzo ważny dla Bakera – wszystko to jest przedstawiane za pośrednictwem rewelacyjnie zmontowanych cut-scenek. Klimat jest przedni i chyba w żadnym FPS-ie, którego akcja rozgrywa się podczas II wojny światowej, warstwa fabularna nie jest tak rozbudowana.

Przejście wszystkich misji to zajęcie na około dziesięć godzin. Generalnie zadania, jakie musimy wykonać, nie są zbyt zróżnicowane i dość standardowe (ot, tuzinkowa żołnierska robota: wysadzanie dział, „czyszczenie” miasteczek etc.). Nie ma jednak mowy o nudzie, gdyż kampania jest wzbogacona o kilka niekonwencjonalnych wyzwań, polegających na przykład na „ściąganiu” Niemców za pomocą karabinu snajperskiego z dachu budynku i dezorganizowaniu wrogich szyków przy użyciu czołgów. Fanów największego w historii naszego świata konfliktu zadowolą również notki historyczne i inskrypcje wykonywane w formie graffiti, które można odkryć na mapach.

Screen z gry Brothers in Arms: Hell’s Highway

Niestety nawet rzeczone smaczki nie są w stanie wynagrodzić słabego trybu sieciowego. Raz, że nawiązanie połączenia z serwerem graniczy niekiedy z cudem, dwa – mechanizmy, które świetnie działają w kampanii singleplayerowej, tutaj dokumentnie nie sprawdzają się (chociażby z tego powodu, że rzadko który gracz chce współpracować w grupie – przez co zabawa jest pozbawiona większego sensu). By jednak pozytywnie zakończyć całe to marudzenie, wtrącę, iż przeciętny multiplayer to jedyna istotna wada omawianej produkcji...

Strona: 1 2 3 Następna
Zgłoś błąd