Bayonetta
Prawie jak Czarodziejka z Księżyca. Prawie.
Paweł Pochowski 20 marca 2010, 18:33
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Bayonetta |
| Producent: | PlatinumGames |
| Wydawca: | SEGA |
| Dystrybutor w Polsce: | CD Projekt |
| Data premiery na świecie: | 29 października 2009 |
| Data premiery w Polsce: | 22 stycznia 2010 |
| Magistrala danych: | Gra dostępna wyłącznie na konsole PlyStation 3 oraz Xbox 360 |
Bayonetta jest żeńskim odpowiednikiem Dantego z Devil May Cry, a cała gra czerpie z tej produkcji pełnymi garściami. Jest naładowana akcją, szybka, efektowna i ostra niczym klinga samurajskiego miecza. Przy tym wszystkim kierowana jest jedynie do fanów japońszczyzny, i to do tego stopnia, że po pierwszych 30 minutach osobiście miałem jej dość. Kto więc będzie się przy Bayonetcie dobrze bawił, a kto powinien omijać ten tytuł szerokim łukiem? Na to pytanie odpowiadamy w naszej recenzji.
Made in Japan
Tytułowa Bayonetta jest wiedźmą, członkinią starożytnego klanu ciemności, które wraz ze swoimi „dobrymi” odpowiednikami utrzymywały w świecie. I wszystko byłoby dobrze, gdyby pewnego dnia pomiędzy tymi dwoma frakcjami nie zaczęło dochodzić do konfliktów . W końcu strona dobra pokonała „sługi ciemności”, a większość koleżanek Bayonetty straciła życie. Ona sama ocknęła się jakiś czas później zamknięta w skrzyni na dnie jeziora, wskutek utraty pamięci zupełnie nieświadoma tego, co działo się wcześniej. Od tej chwili będziemy wraz z nią walczyć z wysłannikami nieba oraz odkrywać tajemnice z przeszłości.
Fabuła w Bayonetcie została zaprojektowana jako lekka i dowcipna. Nie jest to gra, przy której tworzeniu scenarzyści popisali się mistrzowskim piórem, jednak na pewno nie można odmówić im humoru. Znajdziemy w niej wiele sytuacji komicznych, specjalnie przerysowanych i wyolbrzymionych. Gra wykonana jest w typowym dla japońskich gier klimacie (choć pozbawiona elementów mangowych elementów), który mi nie do końca odpowiadał. Sytuacja ta poprawiała się jedynie w momencie, w którym mogłem zająć się eksterminacją kolejnych hord anielskich przeciwników. Podejrzewam jednak, że fani gatunku byliby wprost wniebowzięci od pierwszej sekundy.



