Zmiana oferty TP - zaczęta od końca?
Źródło: własne
Telekomunikacja Polska SA w przesyłanych ulotkach reklamowych informuje, iż od 1 marca br. podniesie cenę za zawieszenie na życzenie klienta świadczenia usługi dostarczania internetu; z poziomu 21,35 zł do aż 36,60 zł (cena brutto). Jak zauważył Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) to aż 71-proc. podwyżka. Co ciekawe, zmiana ceny nie została złożona na biurko Prezesa UKE, który musi zatwierdzić nowy cennik przed jego wdrożeniem. Fakt ten nie przeszkadza TP, która obwieszcza wszem i wobec nowe ceny nie wysyłając ich Urzędowi do podpisu, a ten może przecież nie wyrazić zgody na tak drastyczny skok cenowy.
Jeśli jakiś operator chce wdrożyć nową cenę za jakąś, usługę musi z definicji dokonać zmiany swojego cennika. Zgodnie z art. 46 ust. 3 pkt 4 i art. 48 ust. 1 w związku z art. 221 ust. 1 pkt 1 lit. l) oraz ust. 2 ustawy z dnia 16 lipca 2004 r. Prawo telekomunikacyjne (Dz. U. nr 171, poz.1800, z późn. zm.), TP SA tak jak każdy inny dostawca telekomunikacyjny zawsze ma obowiązek zgłaszać propozycje nowych cenników do Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej z 30-sto dniowym wyprzedzeniem. Ten z kolei musi podpisać zgodę na jego wdrożenie. W serwisie UKE pojawiła się informacja przypominająca zarządowi TP o ewentualnej karze finansowej za opóźnienia wynikające z niedostarczenia nowego cennika.
Spółka ma obowiązek dostarczenia nowej oferty najpóźniej za 10 dni (29 stycznia). Notabene zarząd TP SA nawet nie wie, czy UKE zgodzi się na taką podwyżkę. Mimo to informuje o nowej zmianie na ulotkach, chyba tylko po to, aby przyzwyczajać swoich klientów do nieodpowiedzialności (w przypadku, kiedy UKE nie wyrazi zgody i cena pozostanie pierwotna, lub będzie jeszcze kilkukrotnie zmieniana).


