News

Świat w skali mikro, dzień pod znakiem mobile

Czy w IT panuje moda i trend na wszystko, co małe i mobilne?

Netbooki (w tym przypadku Della)

Niewątpliwie największymi przegranymi ery miniaturyzacji są netbooki, które w 2012 roku będą prawdopodobnie przeżywać zmierzch swojego istnienia. Coraz większa liczba producentów wycofuje się ze wsparcia dla tego typu komputerów. Póki co decyzję taką podjęły m.in. Dell i (nieoficjalnie) Samsung. Zmniejszenie liczby wypuszczanych na rynek modeli planuje także Acer. Gdzie może leżeć przyczyna? Możliwości netbooków jako komputerów domowych są bardzo ograniczone, dlatego duża liczba użytkowników wykorzystuje je jako sprzęt do podróży. Funkcję tę zaczęły jednak pełnić tablety, które już teraz coraz częściej widuje się w komplecie ze stacją dokującą w postaci klawiatury. Tendencja wypierania przez nie netbooków nasili się jeszcze bardziej po premierze Windows 8, który będzie przystosowany do pracy z panelami dotykowymi, a także kompatybilny z architekturą ARM, powszechnie wykorzystywaną w gadżetach mobilnych. Nie oznacza to jednak, że 10,1-calowe komputerki znikną z rynku zupełnie. W dalszym ciągu cieszą się one dużym zainteresowaniem wśród użytkowników, a właściwie użytkowniczek. Perspektywa posiadania komputera mieszczącego się w damskiej torebce jest bardzo kusząca i jeszcze długo taką pozostanie.

Fujitsu Arrows f07d1

Sytuacja odwróciła się nieco na płaszczyźnie mobilnej. Jeszcze przed kilkoma laty producenci prześcigali się w projektowaniu jak najmniejszych telefonów. Efektem tego były perełki w postaci Nokii 7280, która została kompletnie pozbawiona klawiatury. Ostatnie lata przyniosły jednak całkowicie odwrotną tendencję, czego przyczyną jest moda na smartfony. Zaawansowane technologicznie telefony, które z założenia mają stanowić kieszonkowe centrum multimedialnej rozrywki, a także służyć do coraz to bardziej zaawansowanych graficznie gier, muszą oferować odpowiednią jakość obrazu. Przyjęło się zatem, że 4 cale to standard jeśli chodzi o rozmiar wyświetlacza. Niektórzy poszli jeszcze dalej produkując większe smartfony, jak Samsung i 5,3-calowy model Galaxy Note. Oszczędności zaczęto szukać natomiast w grubości. Rekordzistą do niedawna była tutaj Motorola RAZR z 7,1 mm, ale przed kilkoma miesiącami przebił ją Fujitsu Arrows F-07D, który ma 6,7 mm grubości. Pozostaje tylko czekać, aż dotrzemy do gabarytów kartki papieru, a telefony będziemy wyginać na wszystkie strony niczym gumę (z tego typu obudowami eksperymentują już m.in. Nokia i Samsung).

Niewzruszona póki co wydaje się branża produkująca sprzęt dla graczy, przy czym szczególnie mam tutaj na myśli wydajne komputery stacjonarne. Na przestrzeni lat doczekaliśmy się także tutaj swego rodzaju rewolucji, która zaowocowała znacznie ładniejszymi i bardziej estetycznymi projektami obudów. W efekcie coraz częściej komputer, który kiedyś skrywaliśmy pod biurkiem albo, o zgrozo, w szafce staje się teraz centralnym punktem i atrakcją pokoju, na którą uwagę zwraca każdy gość. Gabaryty tego typu sprzętu na ogół jednak pozostają takie same, jak dawniej – wydajne karty graficzne oraz chłodzenie potrzebują miejsca, które dla uzyskania porażającej grafiki i szybkości działania wymagających tytułów zdecydowanie warto poświęcić (spróbujcie przekonać zapalonego gracza, że jest inaczej).

Gdzie leży granica miniaturyzacji? O wiele dalej niż możemy sobie wyobrazić. I nie mam tutaj wcale na myśli wymyślnych smartfonów w formie zegarków czy okularów kreujących wirtualną rzeczywistość – czego prędzej czy później pewnie i tak się doczekamy. Już teraz w laboratoriach największych firm z branży IT prowadzi się eksperymenty związane z wszczepianymi implantami, które przekształcają człowieka w samoistny komputer, do którego obsługi nie potrzeba żadnych urządzeń wskazujących. Chcąc przejrzeć najświeższe informacje wystarczy o tym pomyśleć, a natychmiast strona internetowa wyświetli się przed oczami. Wspomniana rzeczywistość wirtualna nie wymaga miejsca w ogóle, a możemy ją przenieść wszędzie tam, gdzie tylko zapragniemy. Co prawda nie można tego powiedzieć o internecie, którego miarą są ogromne serwerownie przechowujące zettabajty danych. Ale to już zwykłego użytkownika nie dotyczy i nigdy dotyczyć nie będzie. Czy tego chcemy, czy nie zminiaturyzowane do granic możliwości gadżety prędzej czy później trafią do naszej codzienności. Co będzie po nich? To musimy przynajmniej na kilkadziesiąt najbliższych lat pozostawić jeszcze w sferze domysłów.

Strona: Poprzednia 1 2
Zgłoś błąd