SteelSeries Flux Luxury Edition
Słuchawki dla fana mobilności
Adrian Kotowski 25 stycznia 2013, 15:33
Użytkowanie i podsumowanie
Testy przeprowadziłem podłączając słuchawki zarówno do urządzeń stacjonarnych, jak i do odtwarzacza mp3 oraz telefonu. Dzięki temu wyniki testów pokazały, na co stać produkt SteelSeries. A stać na całkiem dużo, choć od razu trzeba powiedzieć, że audiofile nie mają tutaj czego szukać. Jak na słuchawki przenośne przystało, charakterystyczną ich cechą jest "przebasowienie", bez korektora i dobrego presetu z podbitymi sopranami/ obniżonym poziomem basów naprawdę bardzo ciężko jest się przestawić. Dotyczy to osób, które – tak jak ja – korzystają przede wszystkich ze słuchawek "zimnych".
Po podłączeniu do karty dźwiękowej naszego testowego komputera PC od razu zauważyliśmy bardzo dużą głośność urządzenia. Nic w tym dziwnego – impedancja słuchawek jest bardzo niska, dostosowana do urządzeń przenośnych. Dzięki temu nawet po podłączeniu do odtwarzacza niegrzeszącego silnym sygnałem audio można posłuchać w miarę komfortowo muzyki. Możecie więc zapomnieć o przenośnych wzmacniaczach, które często towarzyszą posiadaczom dużych słuchawek nausznych.
Jak już wspomniałem dźwięk jest mocno basowy. Dla niektórych może być to zaleta, dla mnie jednak ogromna wada. W przypadku Fluxów wyraźnie słyszymy, że pasmo niskich tonów zbyt mocno nakłada się na całą resztę, przez co dźwięk nie jest tak czysty i precyzyjny, jak powinien być. Z pomocą przychodzi również wspomniany wcześniej korektor dźwiękowy. Kilka manipulacji w ustawieniach odtwarzacza i można spokojnie korzystać z bohatera naszej dzisiejszej recenzji bez zgrzytania zębami.
Słuchawki dobrze sprawdzają się szczególnie w połączeniu z muzyką klubową, różnego rodzaju basowymi kawałkami, gorzej z electro czy muzyką nastawioną na kobiecy wokal. Ten ostatni nie jest tak precyzyjny, jaki powinien być. W przypadku kawałków rockowych także można słuchawkom trochę zarzucić, ale głównie ze względu na specyfikę – ciepłe konstrukcje praktycznie nigdy nie współgrają z tego typu utworami.
W przypadku komfortu użytkowania jest zarówno dobrze, jak i źle. W pierwszym przypadku chodzi o użytkowników o raczej standardowym rozmiarze głowy. Jak łatwo się domyślić, w drugim przypadku trzeba wziąć po uwagę osoby takie jak ja, które naprawdę lubią duże słuchawki, a noszenie mniejszych nie jest dla nich zbyt komfortowe. Pałąk potrafi delikatnie uwierać w głowę. Nie można za to przyczepić się do muszli – te są miękkie i dość dobrze leżą na uszach. Także w przypadku przenoszenia Fluxów nie mam żadnych zastrzeżeń – dzięki składanej konstrukcji wszystko da się zamknąć w niewielkiej torbie czy wypełnionym po brzegi plecaku. Pełen komfort.
Podsumowanie
Doszliśmy do podsumowania, które jest dla mnie dość trudne. SteelSeries Flux Luxury Edition nie są słuchawkami idealnymi, nie przyciągnęłyby mojej uwagi na wystawie. Nie są jednak złe, szczególnie jeśli spojrzeć na świetną jakość wykonania. Ze świecą szukać konstrukcji wyposażonych w aż tak mocny pałąk czy idealne szwy na skórzanych muszlach. Naprawdę wykonanie zasługuje na dużą pochwałę.
Podobnie przedstawia się sytuacja z mobilnością konstrukcji oraz możliwością pracy jako hub dla innych słuchawek. Szczerze przyznaję, że nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z takim patentem, który w końcu nie jest czymś nadzwyczajnie trudnym do wymyślenia. Dobrze, że projektanci SteelSeries wpadli na ten pomysł. Kończąc pochwały muszę jeszcze docenić zestaw dodatków, który może nie powala na kolana, ale zawiera wszystko, czego użytkownik przenośnych słuchawek potrzebuje.
Fluxy mają dość poważny problem z "przebasowieniem". Wspominałem o tym nie raz, ale jest to naprawdę bardzo poważny błąd. Faktem jest, że zwykle słuchawki, z którymi możemy wyjść na świeże powietrze, grają delikatnie cieplej i mocniej, niż te przeznaczone stricte do użytku w domu, ale tutaj mam wrażenie, że trochę przesadzono. Wszystko ratuje dobrze ustawiony korektor dźwięku, ale oczywiście każdy musi zrobić to sam – nie każdy jednak umie.
Dziwi cena, która wydaje się być zbyt wysoka, nawet pomimo kilku fajnych cech bohatera naszej dzisiejszej recenzji. Za słuchawki trzeba zapłacić od około 370 zł wzwyż, co na kieszeń przeciętnego Polaka nie jest mała kwotą. Tylko od Was zależy, czy będziecie chcieli przeznaczyć swoje pieniądze na SteelSeries Flux Luxury Edition.
| Plusy | Minusy |
|---|---|
|
|


