News

Roccat Ryos MK Glow

Naprawdę dopracowana klawiatura mechaniczna

Od kilku miesięcy na naszym portalu nie pojawił się test ani jednej klawiatury mechanicznej. Za sprawą Roccat Ryos MK Glow postanowiliśmy ten stan rzeczy zmienić. Wzięliśmy na warsztat jedną z najciekawszych klawiatur dla graczy. Sprawdźcie, czy i czym przekonał nas do siebie bohater dzisiejszej recenzji. Zapraszamy do lektury.

Klawiatura dotarła do naszej redakcji zapakowana w sporej wielkości kartonowe opakowanie. Otrzymaliśmy oczywiście produkt z amerykańskim układem klawiszy QWERTY, o czym jesteśmy zresztą informowani już na pudełku. Znajdujemy tam także informacje o specyficznych funkcjach konstrukcji; wsparciu dla technologii anti-ghosting oraz opis gier, w jakich klawiatura ma się najlepiej sprawdzić. Możemy sobie także obejrzeć klawiaturę nie wyciągając jej z opakowania, bo producent umieścił jej zdjęcie na panelu przednim.

ROCCAT RYOS MK Glow

ROCCAT RYOS MK Glow

W środku nie znajdziemy zbyt wielu dodatków. Co ciekawe producent zrezygnował nawet z dołączenia płyty z oprogramowaniem. To nie jest najlepszym pomysłem – wyszukanie oprogramowania na stronie Roccata wcale nie jest tak proste, jakby się wydawało. Dlatego tutaj dopisujemy mały minusik. Plus wędruje z kolei za dobre zabezpieczenie samej klawiatury – nie mamy tutaj zwykłej folii, a plastikową nakładkę chroniącą nie tylko przed kurzem i zabrudzeniami, ale też uszkodzeniami mechanicznymi.

ROCCAT RYOS MK Glow

Roccat Ryos MK Glow – jak przystało na klawiaturę mechaniczną – jest konstrukcją masywną. Mówiąc kolokwialnie, od razu widzimy, za co płacimy. Jak przystało na urządzenie dla graczy, jest to model pełnowymiarowy, o wysokim skoku klawiszy. Cechą, której nie można przeoczyć, jest podświetlenie przycisków, naszym zdaniem wykonane bardzo dobrze. Dobór niebieskiego koloru był strzałem w dziesiątkę.

ROCCAT RYOS MK Glow

Budowa nie zaskakuje – zdecydowana większość powierzchni jest identyczna, jak w innych klawiaturach. Właściwie jedynymi odstępstwami są umieszczone po lewej stronie klawisze makr i trzy przyciski funkcyjne znajdujące się poniżej Spacji. Nie jest to jednak żaden zarzut – pamiętając udziwnienia w modelu APEX RAW firmy SteelSeries wręcz cieszymy się z takiego obrotu sprawy. Boli trochę krótki Enter, ale i do tego da się przyzwyczaić.

ROCCAT RYOS MK Glow

Sekcja F1-F12 otrzymała dodatkowe funkcje aktywowane przez kombinację z przyciskiem funkcyjnym FN. Możemy sterować odtwarzaczem, uruchamiać kalkulator i przeglądarkę WWW czy choćby zarządzać poziomem podświetlenia. Nie ma jednak żadnego problemu z przypisaniem dowolnych funkcji prawie każdemu z klawiszy znajdujących się na klawiaturze.

ROCCAT RYOS MK Glow

Wyświetlacz informujący o aktywnym trybie pracy klawiatury przeniesiono z prawego górnego narożnika, nad sekcje strzałek. Mamy zastrzeżenia związane może nie z nim samym, ale jego dotyczące. W standardzie klawiatura nie umożliwia włączenia CapsLocka. Może to wydawać się dziwne, ale tak jest w rzeczywistości. Dopiero zmiany w oprogramowaniu mogą przywrócić tę funkcjonalność. Nie podoba nam się opis diod LED – oznaczenia nic nie mówią, choć jeśli pamiętamy, jak sytuacja wygląda na innych klawiaturach, to od razu załapiemy, która dioda odpowiada za który z Locków.

ROCCAT RYOS MK Glow

Nie wspominaliśmy jeszcze o samej obudowie, a jest o czym pisać. Przede wszystkim jakość wykonania jest bardzo dobra. Plastik jest miły w dotyku, nie męczy rąk, czuć solidność. Podkładka pod ręce jest dokładnie taka, jaka być powinna. Klawiatura jest stosunkowo wysoka, co dla nas jest akurat dużą zaletą. Zwykle musimy bowiem korzystać z podstawek wbudowanych w panel tylny. Tutaj nie było takiej potrzeby.

ROCCAT RYOS MK Glow

Nawiązując do samego panelu tylnego, ten wygląda dość dobrze. Są zarówno ogromne gumy antypoślizgowe, jak i podstawki. Do tego specjalne żłobienia do przeprowadzenia kabla. Panel jest raczej płaski, a sam plastik równie mocny i dobry jakościowo, jak ten umieszczony na froncie konstrukcji.

ROCCAT RYOS MK Glow

Zgłoś błąd