News

Program tygodnia: VirtualBox

Uruchamiamy system operacyjny w… systemie operacyjnym

Wirtualizacja systemu to dla wielu użytkowników pojęcie bardzo dobrze znane i bliskie. Niektórzy jednak wzdrygają się na samo jego brzmienie, wychodząc z założenia, że to najprawdopodobniej kolejna arcytrudna czynność, której wykonania podejmują się tylko informatycy. Oczywiście to jak najbardziej mylne podejście. Dowodem na to jest program VirtualBox, dzięki któremu wirtualizacja staje się banalnie prosta.

VirtualBox to pozycja oznaczono logo Oracle. Pierwotnie za program odpowiedzialna była firma Innotek, która zapoczątkowała jego rozwój w 2007 roku. Jednak już w 2008 roku Innotek został przejęty przez Sun, a w styczniu 2010 nowego właściciela wchłonęło Oracle, które pracuje nad kolejnymi wydaniami VirtualBoxa do dzisiaj.

Program jest dostępny w dwóch wersjach – własnościowej oraz otwartej. Pierwsza z nich została przeznaczona do zastosowań biznesowych i, jak nietrudno się domyślić, wymaga uiszczenia opłaty licencyjnej. W Programie tygodnia zajmiemy się tą drugą, którą producent pozbawił tylko kilku mniej znaczących funkcji, ale za to udostępnił za darmo.

Zanim jednak zaczniemy, należałoby wyjaśnić, czym jest wspomniana wirtualizacja. Otóż dla kompletnych laików w temacie będzie to po prostu uruchamianie systemu operacyjnego w systemie operacyjnym. VirtualBox uruchamia okienko, które będzie naszym „wirtualnym monitorem”, możemy w nim korzystać z innego systemu (Linuksa, Windowsa, Mac OS X i wielu innych niszowych platform) zupełnie tak, jakbyśmy to robili normalnie. Zaletą takiego rozwiązania jest jednak brak konieczności instalowania go na naszym komputerze i narażania się na utratę danych. Co więcej, możemy mieć kilka wirtualnych systemów, a nawet, jeżeli zasoby komputera na to pozwolą, uruchamiać je jednocześnie. Brzmi ciekawie? Zobaczmy zatem, co w kwestii wirtualizacji oferuje VirtualBox.

Instalator powitanie

Instalacja programu nie jest szczególnie trudna. Właściwie nie odbiega od ogólnie przyjętych schematów, z tym wyjątkiem, że w jednym z okienek musimy wybrać komponenty do zainstalowania. Nie warto jednak modyfikować domyślnych ustawień, zatem nawet początkujący użytkownicy poradzą sobie z całym procesem. Warto wspomnieć, że w trakcie kopiowania plików instalator na krótki czas odłączy nasze połączenie z internetem. Przygotujmy się zatem na to i nie ściągajmy w tym czasie żadnych plików.

Okienko programu

Główne okienko programu wygląda bardzo estetycznie i sprawia wrażenie uporządkowanego. Po lewej stronie umieszczono kolumnę z listą naszych wirtualnych maszyn, a po prawej znajdziemy szczegółowe informacje na temat każdej z nich. Góra to natomiast pasek z menu i narzędziowy, zawierający najczęściej używane polecenia.

Wybór pamięci przydzielonej wirtualnej maszynie

Jak zapewne się domyślacie, aby zainstalować wirtualny system, należy kliknąć w pierwszą ikonkę od lewej na pasku narzędziowym, podpisaną „Nowa”. W ten sposób uruchomimy kreator, który poprowadzi nas niemal za rączkę przez cały proces. Będziemy musieli m.in. wybrać rodzaj instalowanej platformy, rozmiary przeznaczonej dla niego pamięci RAM i dysku twardego. Jeżeli utkniemy na którymś z etapów, warto zaufać programowi i zaakceptować domyślne ustawienia, gdyż na ogół są one dobrane trafnie.

Podgląd wirtualnej maszyny Asystent pierwszego uruchomienia

Pierwsze uruchomienie wirtualnej maszyny to kolejne okienka konfiguracyjne. Jednak bez obaw, są one równie przyjazne, co poprzednie. Tym razem przyjdzie nam wybrać napęd, w którym umieścimy płytkę (ew. zamontujemy jej obraz) z systemem. Gdy się z tym uporamy zobaczymy, zapewne znajome dla większości użytkowników, ekrany instalatora.

Instalacja wirtualnego Windowsa (2)

Jak już wspominaliśmy, zainstalowany system nie różni się, na pierwszy rzut oka, od tego instalowanego na komputerze. Jedyne, co możemy zaobserwować, to nieco niższa wydajność. To naturalne następstwo rzeczy – uruchamiamy w końcu dwa (lub więcej) systemy operacyjne na jednym sprzęcie.

Program do wirtualizacji systemu VirtualBox znajdziecie w naszej bazie plików do pobrania. Tradycyjnie też udostępniliśmy Wam galerię zrzutów ekranu, gdzie bliżej możecie przyjrzeć się możliwościom aplikacji.

Zdaniem autora

W powyższej prezentacji, z uwagi na charakter cyklu „Program tygodnia”, opisane zostało absolutne minimum możliwości VirtualBoxa. Dlatego trzeba zaznaczyć, że rola bohatera dzisiejszego odcinka nie kończy się na instalowaniu i uruchamianiu wirtualnych systemów. VirtualBox potrafi również je klonować, zapisywać aktualny stan pracy (migawki), a nawet łączyć siecią z domyślnie działającym na komputerze systemem. Słowem, mamy do czynienia z kompleksowym narzędziem do wirtualizacji. Tym samym produkt Oracle, choć darmowy, niczym nie ustępuje komercyjnym rozwiązaniom, jak chociażby VMware Workstation.

Ktoś jednak zapyta – do czego mi właściwie potrzebna ta wirtualizacja? Otóż uruchamianie systemu w systemie niesie za sobą wiele korzyści. Możemy w ten sposób testować oprogramowanie, którego z różnych względów (ryzyko niestabilnego działania lub po prostu niezaśmiecanie głównej platformy) nie chcemy instalować normalnie. Wiele osób używa też w ten sposób alternatywnych systemów (użytkownicy Windowsów wirtualizują Linuksy, a ci ostatni dzięki VirtualBox, mogą korzystać z aplikacji dostępnych tylko dla „okienek”). Wirtualny system to również sposób na problemy z bezpieczeństwem. Korzystając z niego nie narażamy naszego nominalnego środowiska pracy na infekcję (chyba że współdzielimy pliki między jednym a drugim).

Zgłoś błąd