News

Egranizacje, cz. I

Czyli jak trafić z monitora do kina?

Filmy na podstawie gier wideo z jakiegoś powodu nie cieszą się zbytnią popularnością, a nawet jeśli, to już na pewno nie cieszą się jakkolwiek większym uznaniem. Oczywiście w całej historii przenoszenia wirtualnych światów na filmową szpulę zdarzyło się kilka perełek, choć i one raczej wybitnym kinem niestety nie były... ale mimo to kolejne produkcje wciąż powstają. Przyjrzyjmy się zatem wybranym tytułom, by sprawdzić, jak to z tymi egranizacjami w końcu jest... Zapraszamy na pierwszą część nowego cyklu na PC Centre.

Super Mario Bros

Niech rzuci kamieniem ten, kto nie zna pana Mario. Pierwsza część gry z 1985 roku na zawsze zapisała się we współczesnej popkulturze i doprawdy ciężko znaleźć osobę, która słysząc „Mario” nie myśli „hydraulik”. Któż z nas choć raz w życiu nie próbował odbić księżniczki z rąk złowieszczego Koopy, dziesiątkując po drodze jego armię chodzących grzybów, śmiercionośnych żółwi, zrzucających kolczaste stworki chmurek, przebiegłych meduz czy skaczących nad wodą niczym krwiożercze delfiny rybek...?

Mario1

Tak mocno odciśnięte na popkulturze piętno nie mogło pozostać bez echa w branży filmowej. I tak się stało w 1993 roku, kiedy to miejsce miała premiera „Super Mario Bros” w reżyserii Rocky’ego Mortona i Annabel Jankel. Głównymi bohaterami są oczywiście Mario (Bob Hoskins) i jego brat Luigi (John Leguizamo), a ich celem jest – podobnie jak w grze – odbicie białogłowej z rąk Koopy (Dennis Hopper), tj. przebrzydłego, ale i przebiegłego żółwia w rozmiarze 5-XL.

Mario2

Żeby ziścić swój mroczny plan rządzenia całym światem, zły król musiał zdobyć fragment meteorytu sprzed 65 milionów lat. Pomóc mu w tym miała porwana przez niego Daisy (Samantha Mathis), szukająca pradawnych skamielin archeolog. A jako że Koopa żył, knuł i funkcjonował w równoległym wymiarze, bracia hydraulicy musieli opuścić znany sobie świat i wyruszyć w tę niebezpieczną podróż na drugą stronę rzeczywistości...

Mario3

Film oczywiście nie jest animowany, ale jego scenariusz powstał raczej z myślą o dzieciach – dużo w nim typowego dla najmłodszych humoru, tak samo jak dużo w nim różnego rodzaju absurdów. Nie brakuje też znanych z gry charakterystycznych odgłosów, co rzecz jasna doskonale się tu wkomponowuje. Z jednej strony jest to luźna i przyjemna komedia - nawet jeśli nie familijna, to z pewnością młodsze i nieco starsze dzieci będą się przy niej dobrze bawić. Co jednak ciekawe, w branży „Super Mario Bros” uznawany jest za totalną porażkę.

Mario4

Główni bohaterowie podobno na planie często byli pod wpływem alkoholu, bo poziom absurdalności ich ról nie pozwalał im zagrać tego na trzeźwo. Zresztą świętej pamięci Hoskins wielokrotnie podkreślał, że zagranie w tym filmie to był najgorszy pomysł w jego życiu. Wystarczy sobie uzmysłowić, że odpowiedź „Super Mario Bros” padła w odniesieniu do aż trzech pytań: o najgorszą rolę, o największe rozczarowanie oraz o możliwość zmiany jednej rzeczy w karierze. I pomyśleć, że propozycję dostali również Danny DeVito, Tom Hanks i Arnold Schwarzenegger…

Mario5

Co by jednak nie mówić, mnie osobiście ta egranizacja akurat przypadła do gustu i bodaj dwa razy oglądałem ją z nieschodzącym uśmiechem na twarzy. Pewnie wielu byłoby mnie gotowych za to zjeść, ale tę adaptację gry jestem w stanie polecić. Może nie każdemu odbiorcy, ale jednak.

Zgłoś błąd