News

Dead Space 3

Kosmos jeszcze nigdy nie był tak piękny.

W nowego Dead Space’a gra się z nieukrywaną przyjemnością. Fantastyczna oprawa wizualna w połączeniu ze znakomitą ścieżką dźwiękową tworzą prawdziwe wirtualne widowisko, od którego ciężko jest się oderwać.

Bohater poprzedniej części Dead Space’a – Isaac Clarke – znowu wpadł w niezłe tarapaty i to trochę z winy swojej dawnej sympatii – Ellie, do której wciąż czuje mięte, a która znalazła się na celowniku innego mężczyzny. Tym razem akcja gry przenosi nas na skutą lodem, mroźną, ale w gruncie rzeczy niezwykle piękną planetę Tau Volantis, która dwieście lat przed wydarzeniami z gry była świadkiem potężnej katastrofy. Warto pamiętać, że zanim po kolana ugrzęźniemy w śniegu, przez jakieś trzy godziny przemierzamy opuszczone i zrujnowane stacje kosmiczne, latamy po kosmosie i pomagamy kompanom poskładać zdezelowany okręt kosmiczny. Tao Volantis oglądamy wtedy wyłącznie z perspektywy kosmosu. Muszę przyznać, że przez pierwsze trzy godziny rozgrywki z niecierpliwością czekałem na lądowanie na tej zimowej planecie i to nie dlatego, że nie przypadły mi do gustu klaustrofobiczne lokacje, ale dlatego, że byłem ogromnie ciekaw, co też ciekawego zobaczę na Tao Volantis.

Dead Space 2

Panowie z Visceral Games w tej części swojej sztandarowej serii przeszli samych siebie, jeśli chodzi o kreację poziomów. Dawno nie było na rynku gry, w której praktycznie każda kolejna miejscówka byłaby ładniejsza od poprzedniej. Można powiedzieć, że jakość wykonania lokacji to absolutna ekstraklasa. Przez pierwszą godzinę gry czyniłem nadludzkie starania, aby oderwać się od ekranu monitora na odległość pozwalającą przynajmniej usiąść na fotelu. Pomieszczenia są pełne szczegółów. Jest miejsce na żelazne półki, szafki, rury wentylacyjne, komputery, ale jest też miejsce na książki, butelki wina, nieposłane prycze i wiele innych. Całość zwiedza się i ogląda z naprawdę nieukrywaną przyjemnością. Osobna sprawa to lokacje otwarte.

Dead Space 1

Zgłoś błąd