Call of Duty Black Ops 2
Skok do przyszłości najsłynniejszej serii shooterów
Adrian Kotowski 24 listopada 2012, 17:36
Podsumowanie
Czym jest Black Ops 2? Sam nie wiem, ciężko w ogóle odpowiedzieć na to pytanie po przejściu kampanii singleplayer. Jeśli twórcom zależało na całkowitym odmóżdżeniu gracza, to produkcja sprawdziła się w moim przypadku znakomicie. Jeśli jednak próbowali wcisnąć do niego na siłę jakieś przesłanie, to przynajmniej ja go nie zauważyłem. Bo – mówiąc wprost – fabuła jest tak niewiarygodna i dziwna, że aż głupia. Nie ma co owijać w bawełnę, każdy, kto miał wcześniej do czynienia z produkcjami opowiadającymi jakąkolwiek sensowną historię, będzie się zastanawiał, co palili twórcy nowego CoD-a.
Paradoksalnie jest to duża zaleta tej gry – kolejny raz Call of Duty nie udaje, że jest czymś nadzwyczajnym. To prosta młócka, gdzie przebijamy się przez tysiące wrogów, by przeżyć filmowe doświadczenie, nie nastawiając się na rozkładanie na części pierwsze motywacji bohaterów, kreacji świata przedstawionego czy innych – w tym przypadku – mało ważnych rzeczy. Mamy usiąść przed telewizorem/monitorem z padem/myszką w dłoni i odstresować się po ciężkim dniu pracy.
Producent usprawnił nieco silnik i – choć zmiana nie powala na kolana – to jednak jest widoczna i w minimalnym stopniu wpływa na lepszy odbiór produkcji. Do tego cały czas raczeni jesteśmy wybuchami, cały czas coś się na ekranie dzieje. Większość deweloperów powinna się uczyć od studiów zależnych od Activision dawkowania graczowi rozgrywki, nadawania tempa akcji. To jest perfekcyjne. Multiplayer znowu bawi i bawić będzie pewnie tak długo, aż nie pojawi się nowy CoD (strzelam, że dokładnie za rok ). Podobnie z trybem zombie, już kultowym dla tej serii.
I teraz najważniejsze – czy jest sens kupować ten produkt? Odpowiem dyplomatycznie: i tak, i nie. Jeśli lubisz grać jedynie w kampanię dla jednego gracza, to raczej nie kupuj – pomimo tego że jest filmowa i daje sporo frajdy, jest też głupia jak but. Jeśli jednak nastawiasz się na potyczki w multiplayerze to… też się zastanów, bo matchmaking obecnie bardziej uprzykrza życie niż pomaga. Jedynie fani zombie i fanboye serii mogą lecieć do najbliższego sklepu i brać pierwszy lepszy egzemplarz z półki – ci na pewno się nie zawiodą. Nasza ocena to 70/100.
Specjalne podziękowania dla firmy Nvidia, od której otrzymaliśmy egzemplarz gry do tej recenzji. Niestety polski wydawca nie był skory do współpracy, przez co nie mieliśmy możliwości zrecenzowania gry wcześniej. Jak jednak zauważyliśmy, nie tylko my mieliśmy ten problem.
| Plusy | Minusy | Ocena końcowa |
|---|---|---|
|
|
70% |



