American Truck Simulator - recenzja
Jakub Jach 17 lutego 2016, 08:03
wTIRtualna przygoda w znanej oprawie
Jak by nie patrzeć, American Truck Simulator i tak do złudzenia będzie nam przypominał swojego europejskiego bliźniaka, wydanego ponad trzy lata wcześniej. I podobnie jak w przypadku pozostałych elementów gry, ma to swoje wady i zalety. Osobiście szatę graficzną Euro Truck Simulator zawsze uważałem za dosyć neutralną - nie jest zbyt pstrokata, potrafi oddać klimat rozgrywki, ma dobry balans światła, a wykorzystane modele ciągników też prezentują się nienagannie. Z drugiej jednak strony, grafika ta zaczyna powoli odstawać od dzisiejszych standardów, a dodatkowo posiada pewne błędy w teksturach i refleksach świetlnych, mogących czasami mignąć nam gdzieś przed oczami. Najbardziej jednak zadziwiły mnie pewne zaniedbania ze strony producentów, jak chociażby... niedokończenie pewnych elementów mapy.
Wystarczyła mi chwila nieuwagi i zbyt duża prędkość, aby skończyć na poboczu jednej z kalifornijskich dróg. Zdawałoby się - nic wielkiego, wystarczy stamtąd wyjechać. Konia z rzędem temu, komu by się to udało. Niestety, ale lśniący Peterbilt nie mógł sobie poradzić z około półmetrowym uskokiem w teksturach podłoża, zamaskowanym przez sporą kępę krzaków. Być może twórcy liczyli na to, że nikt nie wypadnie na tak prostym zakręcie poza drogę, ale jak widać na tym świecie istnieją jeszcze na tyle zdolni kierowcy. Oczywiście istnieje jeszcze możliwość, że jest to przeniesiony do gry, słynny uskok San Andreas, chociaż wydaje mi się, że w rzeczywistości wyglądał on ciut inaczej. W takiej sytuacji jednak świetnie sprawdza się dostępny w rozgrywce tryb fotograficzny, aby móc na stałe uwiecznić niezapomniane chwile.
Warto też pochylić się, ale dosłownie tylko na moment, nad ścieżką audio. Nie mam pojęcia skąd Czesi wiedzieli, czego dokładnie chciałby słuchać typowy gracz, udający amerykańskiego kierowcę. Trzeba jednak przyznać, że uderzyli w odpowiednie dzwony. Szkoda tylko, że muzyki tej praktycznie nie można posłuchać poza menu gry i sporadycznymi, filmowymi przerywnikami, gdyż naprawdę potrafi oddać klimat rozgrywki. O ile do gry nie wgramy własnych utworów, co można oczywiście zrobić w bardzo prosty sposób, będziemy zmuszeni jeździć przy akompaniamencie zupełnej ciszy oraz niezbyt przyjemnych dźwięków otoczenia. A wystarczyłoby nawet kilkanaście instrumentalnych utworów autorskich od SCS Software, aby podróż stała się znacznie przyjemniejsza. No cóż, nie udało się, ale na pocieszenie twórcy zostawili nam ukochany i w ogóle nie przypominający rzeczywistego klakson, który potrafi pocieszyć nawet w najgorszej drogowej sytuacji.





