American Truck Simulator - recenzja
Jakub Jach 17 lutego 2016, 08:03
Komu w drogę, temu czas
Odpalając American Truck Simulator po raz pierwszy na własnym sprzęcie można doznać deja vu – gdzieś to już widzieliśmy. Gra na wstępie wita nas menu, do złudzenia przypominającym Euro Truck Simulator 2. A zagłębiając się dalej wcale nie jest lepiej. Prawdę powiedziawszy - sam nigdy zbyt wiele nie grałem w europejską odmianę symulatora. Podobieństwo interfejsów w obu grach jest jednak na tyle spore, że nawet bardziej rozeznani w temacie gracze będą mieli problem ze znalezieniem różnic. Są one znikome i chyba gdyby nie wielki, amerykański ciągnik pośrodku ekranu, być może nigdy nie zgadlibyśmy, w którą odmianę Truck Simulatora akuratnie gramy. Ma to jednak swoje plusy - jest to jeden z najbardziej przystępnych sposobów podawania informacji, jakie można znaleźć dzisiaj na rynku gier.
Interfejs nie jest jedynym elementem, zaczerpniętym z wcześniejszego wydawnictwa SCS Software. Co więcej – z jego podobieństwa wypływają kolejne, wymuszone przejęciem przez tytuł wielu elementów mechaniki działania. Konsekwencją tego jest już dobrze znana nam ścieżka kariery, z identycznym drzewkiem zdolności, menadżerami zarządzania garażem i pracownikami oraz systemem personalizacji i nabywania nowych ciężarówek . Również na etapie rozgrywki różnice są znikome, ale jeśli okaże się, że jakieś przegapiłem, to z góry przepraszam. Po prostu producentom świetnie udało się to zamaskować...
Najpierw musimy skonfigurować swój profil. Ja postanowiłem wybrać z aparycji typowego, amerykańskiego kierowcę i natychmiast kojarzące się z USA logo. Tradycyjnie rozpoczynamy naszą karierę „od zera”, rozwożąc za niewielkie honoraria ładunki dla innych firm przewozowych. Z czasem w końcu dorobimy się na zakup swojego pierwszego ciągnika i będziemy mogli zacząć pracować na własną markę, budując – dostawa po dostawie – prawdziwe imperium przewozowe. Podobnie jak W Euro Truck Simulator 2, również tutaj model ekonomiczny na początku nie pozwala zbytnio rozwinąć skrzydeł, zmuszając do oferowanych przez system gry pożyczek. Trzeba przyznać, że to faktycznie czyni rozgrywkę bardziej realną, gdyż sam w pewnym momencie wpadłem w sidła kilku nie dających się terminowo spłacać pożyczek. Utrata płynności finansowej natomiast świetnie motywuje do jak najszybszych i jak najczęstszych kursów służbowych, czego nie można powiedzieć o czasie dostawy, który zazwyczaj pozwala nawet przespać się w trakcie jej wykonywania. Oczywiście - nie podczas jazdy.
Rozwój własnego imperium wymaga sporo czasu. Generalnie czas jest tutaj niezbędnym elementem do rozpoczęcia rozgrywki. American Truck Simulator nie jest bowiem produkcją dla niecierpliwych osób. Oznacza to również, że nie do końca jest to gra dla mnie, co tłumaczyłoby kilka makabrycznych wypadków podczas próby wymuszenia pierwszeństwa na lewoskręcie. Niemniej miłośnicy tego typu symulatorów, a w szczególności Ci znający wcześniejszy dorobek SCS Software, powinni się tu czuć wprost świetnie. Tym bardziej, że 90% gry będzie im już doskonale znane...
Gdy już uda się nam przekuć długi w zarobki to okaże się, że finanse schodzą tak naprawdę na drugi plan. Wówczas przestaniemy się przejmować pracownikami, ich kosztami, maszynami oraz całą resztą, a większą wagę zaczniemy przywiązywać do samej jazdy. To prowadzenie wielkich, a w dodatku amerykańskich osiemnastokołowców sprawia, że rozgrywka w American Truck Simulator staje się naprawdę przyjemna. I to nawet pomimo tego, że model jazdy powinien być doskonale znany przynajmniej części graczy.







