News

Panda Internet Security 2011

Sprawdzamy jak nowa Panda chroni nasze pecety

Jak miś wygląda, każdy widzi – interfejs programu

Interfejs Pandy 2011 nie należy do najbardziej stylowych. Zastosowane barwy średnio się ze sobą komponują, a gradienty i tekstury pełniące rolę tła rażą w oczy nieco prymitywnym wykonaniem. Zdawać by się mogło, że projektantom zabrakło pomysłu na jednolity i spójny design. Jedyne, co mi tutaj przypadło do gustu, to estetyczne przyciski, które wykonano wyjątkowo starannie. Z drugiej strony pakietowi nie można zarzucić nadmiaru wodotrysków graficznych. Wręcz przeciwnie – całość ma bardzo minimalistyczną stylistykę, co może się spodobać wielu użytkownikom, którzy preferują prostotę.

Okno główne

Niewątpliwą zaletą interfejsu jest natomiast jego czytelność i intuicyjne rozłożenie wszystkich funkcji. Pod tym względem Panda jest wykonana w sposób przemyślany i rozsądny. Na każdej zakładce znajdziemy konkretne funkcje, w których nie sposób się pogubić. W efekcie mamy bardzo szybki dostęp do kwarantanny, statystyk czy opcji skanowania komputera.

Kwarantanna

Interesującym rozwiązaniem jest też umieszczenie preferencji każdego z zainstalowanych modułów w jednym okienku podzielonym na sekcje. W ten sposób użytkownik ma jednoczesny dostęp do wielu opcji konfiguracyjnych, a przy tym nie traci czasu na poszukiwanie każdej z nich. Autorzy postarali się też o funkcję instalowania dodatkowych modułów bezpośrednio z poziomu okna programu, co również może okazać się przydatne.

Okno konfiguracyjne modułów

Minimalizm interfejsu daje się we znaki na każdym kroku, co dla jednych może być zaletą, a dla innych wręcz przeciwnie. Mnie osobiście brakowało wielu podręcznych opcji, które pozwalałyby chociażby na wskazywanie, co zrobić z zainfekowanym plikiem. Tymczasem program podejmuje decyzje sam, a użytkownik jest o tym powiadamiany jedynie za pomocą dymka w prawym dolnym rogu ekranu. Co więcej, jeżeli zdarzy się, że program błędnie zinterpretuje jakiś plik jako zainfekowany (a trzeba przyznać, że czasem się to Pandzie zdarzy), wykluczenie go ze skanowania graniczy z cudem. Mimo kilkukrotnych prób, program uporczywie przesyłał moje pliki do kwarantanny i za nic w świecie nie pozwalał sobie wytłumaczyć, że ma tego nie robić. W końcu pomogło całkowite wyłączenie ochrony, co znowu nie jest takie proste, ale o tym za chwilę.

Warto też wspomnieć o statystykach programu, które są prezentowane w sposób miły dla oka. Jedyne zastrzeżenie można mieć wobec wyglądu krawędzi generowanych wykresów. Mogłyby być nieco gładsze, bo sprawiają wrażenie, jakby były robione w Paincie. Lepsze to jednak niż długie listy i rzędy cyferek, w które rzadko kto lubi się zagłębiać.

Statystyki

Zgłoś błąd