Kane & Lynch: Dead Men
Wykwalifikowany najemnik + szurnięty morderca = najciekawszy duet ostatnich lat!
Mateusz Stanisławski 11 sierpnia 2009, 16:34
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Kane & Lynch: Dead Men |
| Producent: | IO Interactive |
| Dystrybutor w Polsce: | Cenega |
| Wersja językowa: | polska (kinowa) |
| Data premiery na świecie: | 20 listopad 2007 |
| Data premiery w Polsce: | 14 grudzień 2007 |
| Zalecany wiek: | 18+ |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | procesor Intel Pentium IV (2 GHz) lub odpowiednik, 1 GB RAM, karta graficzna zgodna z DirectX 9.0c (GeForce 6600 lub odpowiednik), 7 GB wolnego miejsca na HDD |
Dwa ambarasy
Podczas zabawy denerwowały mnie dwa nieprzemyślane rozwiązania twórców. Pierwsze dotyczy prostego radaru, który po wciśnięciu stosownego klawisza pojawia się na środku ekranu monitora. W czym problem? Ano w tym, że można go wywołać tylko wówczas, gdy Kane stoi. Dlaczego, do diabła?!? Rzadko kiedy mamy chwilę wytchnienia (na polu bitwy na ogół dzieje się sporo i łatwo stracić orientację w terenie), co rusz nad głową herosa przelatują kule, a ty jeszcze musisz zaplanować, kiedy zatrzymać sterowaną postać, by móc upewnić się, że idziesz w stronę celu. Paranoja.
Druga sprawa dotyczy... przeładowywania broni. Otóż twórcy postanowili wyręczyć gracza z wykonywania tej czynności – Kane sam uzupełnia magazynki stosownymi porcjami ołowiu. Zapewne nie dziwi was fakt, że co najmniej kilkanaście razy w ciągu kampanii bohater padł mi na glebę, bo postanowił przeładować oręż wówczas, gdy grupka głuptasków wychodziła z pobliskiego budynku...
Niuanse graficzne
Kane & Lynch: Dead Men generalnie wygląda dobrze. Pomijając wspomniane wcześniej liczne uproszczenia w wyświetlanym obrazie i fakt, że miejscami kolory są przesadnie wyblakłe i pozbawione ostrości, nie ma się czego szczególnie czepiać. Mamy tutaj porządne animacje, dokładne cienie, wysokiej jakości tekstury pokrywające twarze herosów i elementy otoczenia oraz w dużej mierze zniszczalne środowisko. Gorzej jest już z eksplozjami i obiektami znajdującymi się w oddali, ale poziom ich wykonania nie wpływa zanadto na pozytywne wrażenia, jakie wywołuje sfera wizualna.
Gra jest dość dobrze zoptymalizowana. Po wyłączeniu większości detali graficznych tytuł sprawnie działa nawet na kilkuletniej maszynie. Natomiast do zobaczenia gry w pełnej krasie spokojnie wystarczy dwurdzeniowy Athlon i karta graficzna ósmej generacji ze stajni Nvidia (rzecz jasna, pomijam tutaj potworki typu GeForce 8400 etc.).




