News

Cryostasis: Arktyczny Sen

Zamarzniesz z wrażenia

Tabela faktów pokaż/ukryj

Produkt: Cryostasis: Arktyczny Sen
Producent: Action Forms
Dystrybutor w Polsce: Cenega
Wersja językowa: polska (kinowa)
Data premiery na świecie: 5 grudzień 2008
Data premiery w Polsce: 20 marzec 2009
Zalecany wiek: 18+
Wymagania sprzętowe - minimalne: procesor Pentium 4 (2 GHz) lub odpowiednik, 1 GB RAM, karta graficzna zgodna z DirectX 9.0c (GeForce 6600 lub odpowiednik), 13 GB HDD

Gdy podczas upalnego dnia po napoju orzeźwiającym zostanie Ci tylko pusta butelka, a najbliższa lodówka będzie za mała, byś mógł w niej się schować, pozostanie tylko jeden sposób na błyskawiczne schłodzenie spoconego cielska – uruchomienie gry Cryostasis: Arktyczny Sen.

Twórcy rzeczonej produkcji potraktowali bowiem nader poważnie wpływ warunków atmosferycznych na ludzki organizm. W dziele studia Action Forms to temperatura powietrza wpływa na kondycję i zdrowie naszego bohatera (zamiast standardowego wskaźnika punktów życia sterowanej postaci jest sensor termiczny!), a jedynym sposobem na podreperowanie jego stanu fizycznego jest zbliżenie się do nagrzanego przedmiotu. Mając na uwadze fakt, iż akcja gry rozgrywa się na pokładzie porzuconego lodołamacza w okolicach bieguna północnego, co chwilę atakują nas zmrożone poczwary i prawie wszystko, co widzimy na ekranie monitora, jest pokryte warstwą szronu, robi się naprawdę zimno... i strasznie.

Screen z gry Cryostasis: Arktyczny Sen

Kolejna zgraja szkarad do skasowania

Naszym dzielnym herosem jest Aleksander Niestierow – sowiecki meteorolog stacji badawczej Biegun 21, który podczas jednej z wypraw na nieznane (i wyjątkowo mroźne) obszary Arktyki trafia na pokład opuszczonego od dłuższego czasu statku Wiatr Północy. Mogłoby się wydawać, że jest to miejsce bezpieczne, wszak nikt nie jest w stanie przeżyć w tak ekstremalnych warunkach dłużej niż kilka dni. Niestety, zamarznięte i zniekształcone ciała marynarzy, nie wiedzieć czemu, powstają z martwych i chcą zapolować na świeże mięso. Nie mamy innego wyjścia – musimy uruchomić zardzewiałe maszyny, by pozbyć się zmrożonych bestii, i wydostać się z przeklętego lodołamacza. No i dowiedzieć się, co spowodowało tragiczne wydarzenia na jego pokładzie, bo, co łatwo przewidzieć, zwykła kolizja z górą lodową to nie jedyna przyczyna rozgardiaszu na Wietrze Północy...

Fabuła trzyma w napięciu, a dzięki interesującym retrospekcjom i notatkom częstokroć pozostawianym przez jeszcze żyjących marynarzy nader łatwo utożsamić się ze sterowaną postacią. Wykreowany świat zrobił na mnie spore wrażenie – gdybyśmy wystawiali ocenę cząstkową za klimat, Cryostasis: Arktyczny Sen otrzymałby maksymalną notę.

Screen z gry Cryostasis: Arktyczny Sen

Przejście kampanii single player zajmuje około 10-12 godzin. Niestety tytuł oferuje tylko jeden tryb zabawy, toteż po pokonaniu ostatniego bossa w skórze Niestierowa (swoją drogą, pojedynek związany z finalnym przeciwnikiem jest dość absurdalny i nazbyt zawiły) nie pozostaje nic innego, jak usunięcie z dysku twardego produkcji. Gra jest totalnie liniowa i niezbyt zróżnicowana, więc nie ma sensu podchodzić do niej drugi raz (tym bardziej, że mamy do czynienia z tytułem z licznymi elementami horroru – podczas następnego podejścia raczej nie przestraszymy się, a i klimat już nie ten...).

Powrót do przeszłości

Cryostasis: Arktyczny Sen wyróżnia się na tle konkurencji dwoma unikalnymi mechanizmami. Pierwszy z nich jest związany z mocą Mental Echo, którą posiada nasz bohater. Z rzeczonej umiejętności możemy skorzystać tylko wtedy, gdy znajdziemy zwłoki członka załogi Wiatru Północy, bowiem bazuje ona na... wejściu w pamięć i świadomość denata. Po aktywowaniu tego swoistego teleportu przenosimy się w czasie, by wcielić się nieszczęśnika i przeżyć w jego skórze kilka chwil na jeszcze działającym statku. Te niekonwencjonalne retrospekcje pozwalają nam nie tylko odwrócić bieg wydarzeń w taki sposób, byśmy mogli w teraźniejszości pokonać różnej maści przeszkody, ale również poznać meandry fabuły. To naprawdę świetny pomysł – brawo!

Screen z gry Cryostasis: Arktyczny Sen

Drugie nietuzinkowe rozwiązanie związane jest z oparciem zabawy na temperaturze, o czym co nieco wspominałem już we wstępie. Mechanizmy bazujące na tym pomyśle są na tyle intrygujące, że warto im się bliżej przyjrzeć. Zimno atakuje Niestierowa prawie na każdym kroku – wystarczy zbliżyć się do otwartego okna, wejść chociażby na chwilę do nieogrzewanego pomieszczenia tudzież wyłączyć źródła światła, by sensor termiczny w lewym dolnym rogu ekranu poinformował o zmniejszeniu zapasów ciepła posiadanych przez bohatera. Te ostatnie pozyskujemy, zbliżając się do nagrzanych obiektów: raz jest to żarówka, innym – grzejnik albo rura, z której wydobywa się para. Rzecz jasna, owe przedmioty dostarczają ciepło z różną intensywnością, więc ogrzewając dłonie przy malutkim ognisku, nie zgromadzimy takiej ilości energii, jak będąc jakiś czas w pobliżu pieca. W pomieszczeniach na ogół możemy przebywać bez konsekwencji nawet kilka minut, ale zdarza się, że jesteśmy zmuszeni przejść kilkanaście metrów na zewnątrz lodołamacza – wówczas musimy poruszać się jak najszybciej, bo wystarczy parę sekund zawahania, by Niestierow zamienił się w olbrzymią kostkę lodu. Elementy związane z wychłodzeniem ciała pojawiły się już w paru innych produkcjach, ale bez wątpienia tylko w Cryostasis: Arktyczny Sen są one tak wymowne i dopracowane.

Strona: 1 2 3 Następna
Zgłoś błąd