Colin McRae: DiRT 2
Druga część brudnego Colina
Paweł Pochowski 24 sierpnia 2009, 11:10
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Colin McRae: DiRT 2 |
| Producent: | Codemasters Software |
| Wydawca: | Codemasters Software |
| Dystrybutor w Polsce: | Codemasters Software |
| Data premiery na świecie: | 8 września 2009 (wersja na konsole PlayStation 3 i Xbox 360), grudzień 2009 (wersja na PC) |
| Data premiery w Polsce: | 10 września 2009 (wersja na konsole PlayStation 3 i Xbox 360), grudzień 2009 (wersja na PC) |
Welcome to Baja, California
Jako pierwsze weźmy na tapetę zmagania w Baja, w Kalifornii. Tutaj czekają na nas zawody nazwane "Ensenada Sprint", w których ścigamy się terenową pół-ciężarówką. Nazywa się ona Stuka TT i jest pomalowana w loga West Coast Choppers – zresztą nawiązań do prawdziwego świata motosportu jest tutaj więcej. Na przykład naszymi przeciwnikami są profesjonalni kierowcy: Travis Pastrana, Ken Block, Dave Mirra oraz Tanner Foust.
Jeszcze przed wyścigiem czeka na nas wybór poziomu trudności. Co jest bardzo praktyczne, poziom trudności opiera się na tych samych zasadach, co w GRID, czyli przed każdymi zawodami możemy dostosować go do swoich preferencji. Nie musimy decydować się na niego raz na cały tryb kariery. W końcu nie wszystkie wyścigi dla każdego gracza muszą być tak samo przyjazne. Druga rzecz, która łączy się z wyborem poziomu trudności to zarobek. Poziomów jest sześć (easy, casual, serious, savage, extreme oraz hardcore) i im wyższy kolejny z nich, tym więcej możemy zarobić za wygraną. Na najprostszym nasze konto wzbogaci się o € 37,500, natomiast na najtrudniejszym będzie to aż € 50,000. Oprócz zarobków i oczywiście poziomu przeciwników, różnią się one także ilością flashbacków, które możemy wykorzystać. Na easy jest ich pięć, a na hardcore nie ma już ani jednego.
* Flashback – możliwość cofnięcia czasu o parę sekund, ostatnio coraz częściej pojawiająca się w wyścigówkach. Ratuje przed koniecznością powtarzania całego wyścigu z powodu jednego błędu.
Wyścigi off-roadowe w Baja okazały się być naprawdę efektownym widowiskiem. Trasa, po której jedziemy, obfituje w hopy, dziury, wodę oraz ostre zakręty. Oprócz tego w wyścigu jest sporo przepychanek, a jazda jest bardzo kontaktowa – co zresztą doskonale wpływa na wrażenia z rozgrywki, także te wizualne. Grafika w DiRT 2 jest na naprawdę wysokim poziomie. Już w poprzedniej części poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko, ale teraz Codemasters dodatkowo ją podwyższyło. Co ważne – kolory są znacznie żywsze niż np. w GRID, w którym kolorystyka, poprzez zbyt duże rozmycie (blur), była lekko mdława. Tutaj tego nie ma.
Kalifornijskie słońce pięknie błyszczy się na wypucowanej karoserii naszego wozu. Już w chwilę po starcie jedziemy w tumanach świetnie wyglądającego kurzu, rozmywanego co chwilę przez fontanny rozpryskującej się wody. Jakby tego było mało, już po lekkim kontakcie z przeciwnikiem oglądamy zarysowania i zadrapania lakieru na tylnym prawym nadkolu. Być może dałoby się to pomalować u lakiernika, gdyby nie fakt, że trzy uderzenia prawą stroną auta później właśnie ta część karoserii zaczyna się niebezpiecznie chwiać, by ostatecznie zupełnie odpaść po mocnym lądowaniu z wyskoku ze sporej hopki. I jak tu nie zauroczyć się DiRT 2?
I choć starałem się jak mogłem, opis tego nie odda – podobnie zresztą, jak statyczne screeny. To trzeba zobaczyć, szczególnie rozsławiony już przez DiRT oraz GRID model zniszczeń, który teraz dodatkowo ulepszono. Oczywiście podczas wyścigu nie ma czasu na przyglądanie się szczegółom, ale zaraz po nim mamy możliwość przyjrzenia się akcji z bliska na pięknie zrealizowanych powtórkach, z możliwością wyboru wielu kamer oraz przyspieszania i zwalniania animacji. I choć Codemasters już nas do tego przyzwyczaiło, to ciągle robi mocne wrażenie.



