News

Podsumowanie targów Gamescom 2016

Co wiemy po ostatniej edycji największych targów gier wideo w Europie?

Star Citizen

Tytuł, który rozpala wyobraźnię, potęguje apetyt oraz wywołuje ogromne kontrowersje zważywszy na to, że jego producenci zebrali prawie 100 milionów dolarów i mimo faktu, że gracze wczesny dostęp otrzymali już w 2014 roku, to oficjalnej daty premiery pełnej wersji póki co nie widać. A co najgorsze wydaje się, że nie prędko ją poznamy. Ekipa z Cloud Imperium Games postanowiła na targach Gamescom 2016 przypomnieć światu, że istnieje i ciężko pracuje nad kosmicznym symulatorem, który doczekał się wersji beta – wróć – alpha, oznaczonej liczbą 3.0. Ambicje są duże, a obawy społeczności coraz większe, szczególnie po premierze No Man's Sky, które to dla sporej liczby graczy okazało się w finalnym rozrachunku nieco rozczarowujące. Produkcja tego tytułu pochłonęła ogromną ilość czasu, programiści z Hello Games stoczyli w międzyczasie sądową batalię z brytyjskim domem medialnym, a przedpremierowe materiały wywoływały szeroki uśmiech – zważywszy na te elementy, końcowy efekt okazał się nieco ubogi, a fani międzyplanetarnych podróży trzymają kciuki by podobny los nie spotkał Star Citizena.

Deweloperzy przedstawili zwiedzającym godzinny gameplay dzięki któremu dowiedzieliśmy się, że gra otrzymała nowe profesje takie jak kupiec, najemnik, łowca głów, pirat i kurier. Rozszerzono wszechświat o nowy system planetarny, stacje kosmiczne, księżyce oraz udoskonalono system proceduralnego generowania powierzchni ciał niebieskich. Na publikowanych w Kolonii materiałach wideo całość prezentuje się całkiem nieźle, przypominając wreszcie dzieło z prawdziwego zdarzenia. Ci, którzy wsparli projekt finansowo mogą odetchnąć z ulgą, ponieważ ich środki jak widać nie poszły na marne, ale zespół deweloperów powinien chyba pomyśleć o zatrudnieniu nowych pracowników i przyśpieszeniu prac, ponieważ jeśli dalej będą szłytym tempem, to pełnoprawnej wersji Star Citizena doczekamy się najwcześniej chyba w 2020 roku.

Gwint: Wiedźmińska Gra Karciana

Na europejskich targach gier wideo nie mogło oczywiście zabraknąć polskiego akcentu w postaci studia CD Projekt RED oraz Gwinta. Karcianki w ostatnim czasie cieszą się bardzo dużą popularnością, a największe studia chcąc podążać za tym trendem postanawiają rezerwować swoje fundusze na tego typu gatunki. Nie inaczej jest w przypadku REDów, którzy postanowili rozbudować popularną minigierkę z Wiedźmina, robiąc z niej pełnoprawny tytuł. Zasady zabawy są identyczne jakie znamy z serii przygód Geralta – wygrywa ten, kto zdobędzie przed końcem rundy większą ilość punktów. Jeśli nigdy wcześniej nie mieliście do czynienia z Gwintem, producenci przygotowali specjalny tutorial, który pomoże opanować system gry.

W grze poruszamy się po mapie podążając główną ścieżką i odwiedzając kolejne lokacje, lecz w każdej chwili możemy z niej zboczyć i odwiedzić inne miejsca, które być może skrywają ciekawe przedmioty jak chociażby nowe karty do talii. Wraz z postępem gry będziemy oglądać coraz to nowe przerywniki filmowe, a nawet podejmować fabularne decyzje. Przed rozpoczęciem przygody wybierzemy jedną z czterech dostępnych frakcji – Mieszkańców Skellige, Potworów, żołnierzy Królestw Północy i Scoia'tael. Producenci zapowiedzieli też zamknięte beta testy, które rozpoczną się nie we wrześniu, a 25 października.

Vampyr

Historia gier wideo nie pamięta zbyt wielu tytułów, które rozgrywałyby się w klimatach wampirów. Gdyby tak cofnąć się w czasie, można by co prawda wymienić chociażby serię BloodRayne czy Vampire The Masquerade, ale żadne z nich nie zdobyło wielkiej popularności na tle konkurencyjnych tytułów gatunku, ale o nieco innej tematyce. Rękawice postanowili podjąć ludzie ze studia DONTNOD, odpowiedzialnego za Life is Strange, tworząc mroczną produkcję osadzoną w równie mrocznym klimacie XX-wiecznej stolicy Wielkiej Brytanii. W grze wcielimy się w postać ambitnego lekarza Jonathana E. Reida, który w bliżej nieokreślonych okolicznościach budzi się masowej mogile i odkrywa, że jest krwiopijcą. Medyk nie może znaleźć odpowiedzi na pytanie jak dokładnie stał się wampirem i próbuje szukać pomocy w świecie nauki – niestety medycyna wydaje się być w tym przypadku bezsilna. Twórcy na Gamescomie opowiedzieli nieco o swoim najnowszym dziele, jednak konkrety w postaci chociażby piętnastominutowej rozgrywki otrzymaliśmy dopiero kilka dni temu. Zobaczcie o co chodzi w Vampyr:

Jak się okazuje w mieście nie tylko my posiadamy nadprzyrodzone zdolności – doskonale wiedzą o tym tak zwani Łowcy Wampirów, którzy rozpoczęli brutalną krucjatę przeciwko odmieńcom, mordując przy okazji szereg niewinnych obywateli. To właśnie ta frakcja będzie naszym głównym wrogiem, lecz Jonathan nie ma czego się bać. Chirurg-krwiopijca całkiem nieźle włada bronią białą, strzela z pistoletu oraz posługuje się tajemniczą, czarną aurą, która powala nawet najgroźniejszych oponentów oraz pomaga wampirowi przemieszczać się po ulicach Londynu. Gra w chwili obecnej znajduje się w fazie pre-alpha i wymaga konkretnego doszlifowania – deweloperzy podają, że losami Jonathana Reida pokierujemy nie wcześniej niż w 2017 roku. Cóż, wygląda na to, że do premiery dzieli nas spora ilość czasu – może by tak umilić go sobie jakąś tematyczną literaturą? Lub chociaż wrócić do przygód seksownej agentki-wampirzycy Blood Rayne.

Zgłoś błąd